Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Od gruntownej diagnostyki po bezpieczną remediację SUEZ

Kto ma prawo decydować, jakich zwierząt jest za dużo?

a+a-    Powrót       18 stycznia 2019       Ryzyko   

Hodowcy, myśliwi, naukowcy, ekolodzy, politycy… wiele stron zabrało już głos w sprawie metod walki z ASF, w szczególności odstrzałów dzików. Czy podjęte działania będą skuteczne? Opinie są podzielone. A w całej sytuacji najbardziej cierpią chore zwierzęta, zarówno te w hodowlach, jak i w lasach.

Afrykański pomór świń (ang. African Swine Fever - ASF) przyszedł do Polski zza naszej wschodniej granicy i wystąpił u polskich dzików po raz pierwszy w lutym 2014 roku(1). Jest to wirusowa choroba, na którą zapadają zarówno świnie w hodowlach, jak i żyjące w naturalnych warunkach dziki. Nie opracowano dotychczas ani skutecznej szczepionki przeciwko wirusowi ASF, ani leku na powodowaną nim chorobę.

Choroba jest śmiertelna, rozprzestrzenia się bardzo szybko, a jej przebieg jest niezwykle bolesny dla zarażonych zwierząt [objawy opisane przez Główny Inspektorat Weterynarii w ramce]. Wirus nie jest groźny dla człowieka, ale powoduje znaczne straty dla hodowców oraz dla branży mięsnej. Dlatego też walkę z ASF uważa się za priorytet na szczeblu europejskim. Wśród metod walki z wirusem znajduje się przestrzeganie zasad bioasekuracji(2), ale także zmniejszenie populacji dzika. W Polsce plany odstrzału dzików wywołały burzliwą dyskusję.

Główny Inspektorat Weterynarii wylicza objawy, które powinny zaniepokoić hodowcę:

- nagłe padnięcia świń - ASF w stadzie świń może niekiedy objawić się jedynie nagłymi padnięciami, bez innych objawów towarzyszących;
- wzrost wewnętrznej ciepłoty ciała (do 40,5-42°C), któremu mogą nie towarzyszyć inne symptomy (gorączkujące świnie mają czasem zachowany apetyt, poruszają się na ogół normalnie);
- inne objawy kliniczne, które mogą dołączyć do gorączki: sinica skóry uszu, brzucha i boków ciała, drobne, lecz liczne wybroczyny w skórze, zaczerwienienie skóry widoczne zawłaszcza na końcach uszu, ogona i kończynach, duszność, pienisty wypływ z nosa, wypływ z worka spojówkowego, biegunka - często z domieszką krwi, wymioty, niedowład zadu, objawy nerwowe w postaci podniecenia, drgawek mięśni i skurczów kloniczno-tonicznych, ronienia u prośnych macior;
- niekiedy gorączce mogą towarzyszyć posmutnienie, utrata apetytu, szybkie i trudne oddychanie oraz zaleganie wydaliny z nosa i oczu, wymioty, zaparcia, krwista biegunka, przed śmiercią może nastąpić śpiączka, która pojawia się jeden do siedmiu dni po wystąpieniu pierwszych objawów klinicznych.

Ciepłe zimy przyczyniają się do zwiększenia populacji dzika

Dziki odgrywają istotną rolę w ekosystemie, m. in. spulchniają glebę, przyczyniają się do regulacji ilości owadów i same stanowią pokarm dla drapieżników. Natomiast do naturalnych czynników regulujących ich populację należą: niedobory pokarmu, surowe zimy i drapieżniki. M.in. zwiększenie areału upraw kukurydzy na przestrzeni kilku ostatnich dekad sprawiło, że dziki mają łatwy dostęp do pokarmu nawet w miesiącach zimowych, a oprócz tego same zimy są ostatnimi czasy dość łagodne. A drapieżniki? Badania pokazują, że dziki są elementem diety np. wilków. A im dzików więcej, tym większy ich udział w wilczej diecie. Niemniej choć populacja wilka się odradza, to ciągle jest on gatunkiem chronionym, a nie występującym pospolicie w naszej części Europy.

Z kolei dodatkowe dokarmianie zwierząt zimą może prowadzić do pewnego paradoksu. Jak wyjaśnia cytowany przez Polską Agencję Prasową francuski przyrodnik Pierre Rigaux, „co roku, tłumacząc to koniecznością regulowania ich liczebności, zabija się setki tysięcy dzików, które przedtem dokarmiamy”. Swoje stanowisko wyrazili także naukowcy z Polskiej Akademii Nauk. - To, czy dzików jest za dużo, to pojęcie relatywne. (…) można najwyżej mówić o poziomie liczebności populacji, który jest społecznie akceptowalny. Ma to związek np. z tym, czy zwierzęta powodują szkody, wchodzą w niepożądane interakcje z człowiekiem czy przenoszą choroby – czytamy na stronie PAN. Właśnie przenoszenie chorób (a konkretnie ASF) jest argumentem podawanym przez zwolenników wspomnianych już odstrzałów dzików.

Populacja dzika wzrosła przez 20 lat z 80 tys. do ponad 200 tys.

A ile dzików obecnie żyje w Polsce? PAN podaje statystyki z Małego Rocznika Statystycznego, według których w roku 1995 r. było w Polsce 81 tys. dzików. Dziesięć lat później populacja zwiększyła się do 174 tys., a przez kolejną dekadę liczba dzików w Polsce wzrosła do ponad 200 tys. (w 2017 r. było to 215 tys.). Z drugiej strony wzrastała też liczba odstrzelonych zwierząt. Według szacunków z tego samego źródła(3) odstrzał dzików w sezonie 1995/96 wynosił 76 tys. dzików, w 2005/2006 – 138 tys., a w 2016/2017 – 301 tys. Tutaj warto wyjaśnić, że przyrost populacji dzika w ciągu roku może wynosić nawet ponad 200 proc., więc odstrzał na poziomie 100 proc. populacji wcale nie musi oznaczać, że się ona zmniejszy.

200 tys. upolowanych dzików to plan na cały rok, a nie miesiąc

Jak podaje Polski Związek Łowiecki, na cały sezon 2018/2019 pozyskanie dzika w polowaniach indywidualnych i zbiorowych określono na ponad 185 tys. sztuk. PZŁ tłumaczy, że równolegle do polowań planowych odbywają się odstrzały sanitarne związane z działaniami minimalizującymi rozprzestrzenianie się wirusa ASF. Pierwszy z odstrzałów sanitarnych odbył się 12 stycznia br., a dwa następne są zaplanowane na jutro oraz na 26 stycznia. Obszar planowanego odstrzału skoordynowanego przebiega przez część województw pomorskiego, warmińsko–mazurskiego, podlaskiego, mazowieckiego, lubelskiego, łódzkiego, świętokrzyskiego i podkarpackiego. Minister środowiska Henryk Kowalczyk ocenił, że roczny plan zamknie się w ok. 200 tys. upolowanych dzików, a populacja tych zwierząt na koniec marca będzie się wahała w przedziale 250-300 tys. sztuk.

Naukowcy: Do walki z ASF nie wystarczy odstrzał

Organizacje pozarządowe oraz część społeczeństwa protestuje przeciwko odstrzałowi, niejednokrotnie określając planowane przez rząd działania jako „rzeź”. Szczególnie dużo emocji wzbudzała kwestia odstrzału samic w ciąży lub prowadzących młode. Rozporządzenie Ministra Środowiska z 1 sierpnia 2017 roku dopuściło bowiem taką możliwość. Jednak po społecznych protestach minister Kowalczyk zarekomendował, by myśliwi nie strzelali do loch ciężarnych i prowadzących młode. Ponadto sami myśliwi deklarują, że przede wszystkim kierują się etyką myśliwską.

Organizacje ekologiczne, a także naukowcy z PAN proponują ścisłe przestrzeganie zasad bioasekuracji zamiast odstrzałów dzików. Przeciwnicy odstrzałów wskazują, że mogą one spowodować efekt odwrotny od zamierzonego i nasilić rozprzestrzenianie się wirusa (ponieważ spłoszone zwierzęta rozbiegną się na większy obszar). Podkreślają oni, że za przenoszenie wirusa do hodowli odpowiedzialny jest człowiek, czyli pracownicy nieprzestrzegający zasad bioasekuracji. Naukowcy przypominają także, że ważne jest konsekwentne i szybkie uprzątanie padłych osobników w strefach dotkniętych ASF. Więcej o argumentach podawanych przez WWF Polska pisaliśmy tutaj, a o liście naukowców z apelem o rezygnację z odstrzałów tu.

Hodowcy: Zdrową populację dzika można odbudować, załamaną branżę nie

Za odstrzałami dzików opowiadają się natomiast hodowcy trzody chlewnej, którzy obawiają się utraty źródła dochodu. Uważają oni, że przestrzeganie zasad bioasekuracji nie wystarczy.

- Zdrową populację dzików można szybko odbudować. Upadłą na skutek kryzysu branżę wieprzowiny, a wraz nią 270 tysięcy miejsc pracy w hodowli i przetwórstwie, już nie odbudujemy. Nikt przecież nie zrekompensuje pracownikom utraty zatrudnienia w upadłych zakładach przetwórczych. Budżet krajowy może nie wytrzymać obciążeń związanych z wypłacaniem odszkodowań dla rolników za likwidowane stada w rejonach o najbardziej intensywnej produkcji – czytamy w liście otwartym do ministra rolnictwa Jana Krzysztofa Ardanowskiego, pod którym podpisało się prawie 30 podmiotów z branży.

Sam program bioasekuracji był zaś przedmiotem kontroli Najwyższej Izby Kontroli. Jej wyniki poznaliśmy w styczniu ubiegłego roku. NIK oceniła wtedy, że „niewłaściwie przygotowany, a następnie nierzetelnie realizowany program nie spowodował, że świnie są utrzymywane wyłącznie w stadach o najwyższym poziomie zabezpieczenia przed wirusem [przyp. red. - ASF]. Było to celem głównym programu, tymczasem 74 proc. gospodarstw nie posiadało niezbędnych zabezpieczeń.”. Z drugiej jednak strony wśród hodowców można usłyszeć opinie, że przecież zaniechanie bioasekuracji wiązałoby się z ogromnymi stratami dla samego hodowcy, a nawet upadłością biznesu, więc zasady te są wdrażane i przestrzegane.

Francja szykuje „białą strefę” bez dzików

ASF jest już problemem rangi europejskiej. Rzeczniczka Komisji Europejskiej Anna-Kaisa Itkonen przyznała przed kilkoma dniami, że walka z wirusem to sprawa bardzo pilna, bo wirus rozprzestrzeniał się bardzo szybko w ciągu ostatnich miesięcy. Itkonen w odpowiedzi na pytanie zadane podczas konferencji prasowej powiedziała, że „sanitarny odstrzał dzików jest jednym ze środków walki z ASF pod warunkiem, że jest dokonywany w odpowiednim miejscu i w odpowiedni sposób”. - Według naszych informacji to właśnie robi Polska – dodała.

Po tym jak Belgia potwierdziła dwa przypadki ASF na swoim terytorium, francuskie ministerstwo rolnictwa zapowiedziało utworzenie "białej strefy" bez dzików na granicy belgijskiej, aby zapobiec przeniknięciu ASF do Francji. Francuska „biała strefa” będzie oddzielona płotem, a w jej obrębie zostaną odstrzelone dziki i sprawdzone gospodarstwa rolne, a ponadto teren będzie patrolowany w celu zlokalizowania i uprzątnięcia padłych zwierząt. Decyzje francuskiego ministra rolnictwa Didiera Guillaume'a spotkały się z aprobatą tamtejszych rolników, zwłaszcza hodowców świń. Na razie nie słychać tam głośnych protestów ze strony organizacji pozarządowych.

Dominika Adamska: Sekretarz redakcji, geograf

Przypisy

1/ W Polsce od połowy lutego 2014 roku wykryto 3317 przypadków ASF u dzików i 213 ognisk choroby u świń. Od końca września 2018 roku nie wykryto żadnego nowego ogniska choroby u trzody chlewnej.2/ Program bioasekuracji - ASF
https://www.wetgiw.gov.pl/nadzor-weterynaryjny/program-bioasekuracji
3/ Polski Związek Łowiecki w oficjalnym liście podaje trochę inne, choć zbliżone statystyki. Według PZŁ odstrzał dzika w sezonie 2014/2015 wyniósł 260 tys., 2015/2016 – 310 tys., 2016/2017 – 282 tys., 2017/2018 – 308 tys. Oświadczenie Głównego Polskiego Związku Łowieckiego z dnia 10 stycznia 2019 r. dostępne jest tutaj:
https://www.pzlow.pl/attachments/article/593/O%C5%9Bwiadczenie%20Zarz%C4%85du%20G%C5%82%C3%B3wnego%20Polskiego%20Zwi%C4%85zku%20%C5%81owieckiego.pdf

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Powołanie Pełnomocnika ds. ochrony zwierząt (29 czerwca 2020)Polska zaprzepaściła szansę na zrównoważoną produkcję rolną (26 maja 2020)Czym skorupka za młodu… czyli młodzież tworzy własne projekty edukacyjne (27 kwietnia 2020)Promowanie działań zmniejszających odpływ biogenów do wód celem konkursu Rolnik Roku Regionu Morza Bałtyckiego (02 kwietnia 2020)Jakość życia w toksycznym środowisku. Rzecz nie tylko o antybiotykach w (eko)żywności (31 października 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony