Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
22.04.2024 22 kwietnia 2024

Muzea przyrody. Gdzie tworzyć i jak wzmacniać parki narodowe?

Jak wskazuje Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze, miejsc, które zasługują na miano parku narodowego, jest co najmniej 25. Dlaczego tyle? Od którego zacząć? Rozmawiamy o tym z Piotrem Klubem – przyrodnikiem i przedstawicielem Fundacji.

   Powrót       13 grudnia 2023       Zrównoważony rozwój   
Piotr Klub
Przyrodnik, przedstawiciel Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze

Teraz Środowisko: Organizacje przyrodnicze często podkreślają, że ostatni park narodowy w Polsce powołano w 2001 roku. Deklaracja zwiększenia ich powierzchni pojawiła się w umowie koalicyjnej partii, które tworzą nowy rząd. Co wyróżnia tę formę ochrony przyrody?

Piotr Klub: Parki narodowe i rezerwaty przyrody to najwyższe formy ochrony przyrody, jakie zakłada polskie prawo. Przyroda jest w nich chroniona nieporównanie skuteczniej niż w słabszych formach, takich jak parki krajobrazowe, obszary chronionego krajobrazu czy użytki ekologiczne. Przykładowo, w parkach krajobrazowych lasy nadal są zarządzane przez Lasy Państwowe i nic się w nich nie zmienia pod względem gospodarki leśnej. Podobnie jest z regulacjami nt. łowiectwa. Parki narodowe i rezerwaty pozwalają za to na bardzo dobrą kontrolę tego, co dzieje się na ich na terenie. Wszystkie aktywności są tam podporządkowane ochronie przyrody.

TŚ: Dlaczego Pana zdaniem należy zwiększyć liczbę parków narodowych?

PK: Pamiętajmy, że w najśmielszych planach mówimy o maksymalnie 4% powierzchni kraju, którą zajmowałyby parki narodowe. Aby skutecznie chronić przyrodę na terenie całej Polski, należy osobno zająć się reformą leśnictwa czy zarządzania wodami. Samo powołanie parków narodowych w tym nie pomoże. Stoi za nim jednak pewna wyraźna idea. Parki i rezerwaty można traktować jako muzea przyrody. Znamy muzea chroniące dziedzictwo historyczne i kulturowe. Te chronią dziedzictwo przyrodnicze i składające się na nie rozmaite ekosystemy – górskie, morskie, leśne czy bagienne. Co istotne, mamy tu różnicę instytucjonalną. Parki są wyodrębnionymi jednostkami z własną strukturą, a rezerwaty jako tereny chronione podlegają regionalnym dyrekcjom ochrony środowiska. Parki mają własne władze, tworzą infrastrukturę turystyczną, zatrudniają własny personel i budują pewną markę samą w sobie. Można powiedzieć, że rezerwaty są bardzo dobre dla przyrody, a parki narodowe – także dla miejscowej społeczności i gości. Sam fakt, że ostatni park powstał 22 lata temu, ma znaczenie wtórne. Liczy się sieć parków narodowych i czy obejmuje wszystko, co powinna. A tu odpowiedź jest przecząca. Mamy jeszcze mnóstwo wspaniałych terenów, zasługujących na taką formę ochrony. Długi okres, który minął od powołania ostatniego, pokazuje pewną nieudolność państwa, które nie umie poradzić sobie z wzięciem odpowiedzialności za przyrodę. Jeśli chodzi o liczbę i powierzchnię parków, jesteśmy na szarym końcu państw UE.

TŚ: Przedstawiona w maju br. propozycja Fundacji Dziedzictwo Przyrodnicze, Pana autorstwa, zakłada utworzenie 25 nowych parków narodowych. Według jakich kryteriów są dobrane?

PK: Idea była bardzo prosta: zebraliśmy w jednym miejscu i policzyliśmy wszystkie pomysły istniejące w debacie publicznej oraz postulatach naukowców i społeczników. To pewien przyczynek do dyskusji nad tym, z jakiej puli możemy wybierać. Nie uważam, żeby była ona zamknięta. Pracuję nad kolejną publikacją, która wskaże kolejne, niewymieniane dotąd, ale posiadające odpowiedni potencjał miejsca. Jestem zdania, że wszystkie ze wskazanych 25 miejsc zasługuje na miano parków narodowych, ale wątpię, żeby tak się stało. Choć, dla porównania, przez lata, gdy nie utworzono w Polsce żadnego parku, w Ukrainie powołano ich 45.

TŚ: Które z lokalizacji są według Pana priorytetowe?

PK: Najpilniej powinien zostać utworzony Turnicki Park Narodowy. Objąłby niezwykle cenny przyrodniczo obszar Puszczy Karpackiej, której struktura z każdym rokiem słabnie wskutek gospodarki leśnej. Nie będzie to jednak łatwe, ponieważ wymaga zgody samorządów. Najprawdopodobniej jako pierwszy powstanie Park Narodowy Dolnej Odry, gdzie gminy widzą w tym interes i nie ma „hamulcowych”, jak Lasy Państwowe, które sprzeciwiają się zajęciu swojego terenu. Poprzedni dokument o polityce ekologicznej państwa jako trzy sztandarowe nowe parki wymieniał Turnicki, Jurajski i Mazurski. Drugi z nich miałby chronić rzeźbę geologiczną Jury Krakowsko-Częstochowskiej, której nie da się zniszczyć tak szybko jak lasu. Moim zdaniem nie jest więc najpilniejszy, choć oczywiście –pożądany. Jeśli chodzi o trzeci, niestety będzie bardzo trudno. Pomimo wielkich walorów przyrodniczych województwo warmińsko-mazurskie nie posiada żadnego parku narodowego. Tam, gdzie powinien powstać Mazurski Park, ochrona przyrody godzi w wiele interesów. Nie są tym zainteresowane samorządy, Lasy Państwowe, lokalni przedsiębiorcy czy żeglarze. Protesty byłyby bardzo duże, więc na park narodowy na Mazurach przyjdzie jeszcze długo poczekać. Inne warte wzmianki potencjalne parki to np. Orawski Park, który chroniłby unikatowe torfowiska położone między Babią Górą a Tatrami. Jego zasadność jest ogromna, ale realizacja będzie ciężka, bo mamy tam do czynienia z gruntami w 100% prywatnymi. Europejskie przykłady pokazują, że w podobnych okolicznościach udaje się tworzyć parki, ale wymaga to dobrej polityki państwa, sprawiającej, że właścicielom ziemi będzie się to opłacać. Mogę wymieniać tak długo – Puszcza Borecka, Puszcza Śląska, położona w regionie, w którym nie ma jeszcze żadnych parków narodowych, Puszcza Knyszyńska, Puszcza Romincka, tereny Chełmskiego i Sobiborskiego Parku Krajobrazowego… Potrzebujemy również parków rzecznych, chroniących doliny Odry i Wisły.

TŚ: W jaki sposób szersza sieć parków narodowych pomogłaby Polsce w realizacji unijnych celów ochrony przyrody czy odbudowy siedlisk, wskazywanych w takich dokumentach, jak strategia leśna, strategia na rzecz bioróżnorodności, rozporządzenie LULUCF czy planowane Nature Restoration Law?

PK: Uważam, że to najprostsza droga do realizacji tych celów. Przykładowo, lasy chronione w parkach narodowych znacznie lepiej pochłaniają dwutlenek węgla od lasów gospodarczych, czego wymaga od nas rozporządzenie o użytkowaniu gruntów, zmianie użytkowania gruntów i leśnictwa – tak samo jak lasy nadrzeczne, które chronią torfowiska. Zgodnie ze strategią bioróżnorodności do 2030 roku mamy zapewnić 10% ochrony ścisłej – parki będzie można traktować jako część tej ochrony. Rozporządzenie Nature Restoration Law mówi z kolei o odbudowie siedlisk – tymczasem ustawa o ochronie przyrody stwierdza wprost, że parki służą również do odtwarzania naturalnego kształtu przyrody przekształconej. Powołanie nowych parków absolutnie wpisałoby się w te cele.

TŚ: Jak przełamywać opór przeciwko tworzeniu nowych parków? Czym można zachęcać lokalne społeczności, obawiające się np. utraty możliwości inwestycyjnych i gospodarczych?

PK: Wspominamy o tym m.in. w opublikowanych niedawno rekomendacjach dla decydentów, jak wzmacniać system parków narodowych i terenów chronionych. Uzyskanie akceptacji społecznej dla powołania nowego parku lub poszerzenia istniejącego nie jest proste.  Pokazują to przykłady Turnickiego Parku Narodowego, który nie może powstać od 30 lat albo próby poszerzenia Parku Białowieskiego czy Bieszczadzkiego. Trudno jest skutecznie chronić przyrodę bez zgody lokalnej społeczności. Trzeba więc się o nią postarać. Jako przyrodnicy nie jesteśmy w stanie zrobić tego sami. Do działania musi wkroczyć państwo, które weźmie pod uwagę konieczność pogodzenia różnych interesów. Należy się zastanowić, czy wszystkie obostrzenia istniejące w parkach są zasadne – jak to, że lokalna społeczność nie może zbierać grzybów, jagód albo poroża. Moim zdaniem nie są, bo dużo większym zagrożeniem dla przyrody jest gospodarka leśna. Warto tworzyć plany dla gmin, w których mają powstawać lub poszerzać się parki; indywidualne plany, bo różne gminy mają odmienne potrzeby. Bogate Zakopane czy Karpacz nie wymagają pomocy, co innego jednak niewielkie miejscowości w okolicach Bieszczadzkiego albo Magurskiego Parku Narodowego. W toku transformacji energetycznej przyjmuje się pakiety osłonowe dla górnictwa – podobnie może być z odchodzeniem od leśnictwa.

TŚ: O czym jeszcze mówią Wasze rekomendacje?

PK: Przede wszystkim o systemowym wzmocnieniu parków narodowych, które nie mogą być biednym kuzynem Lasów Państwowych – jako najcenniejsze przyrodniczo obszary, kraju zasługują na adekwatne finansowanie. Dyrektorzy nie powinni być zmuszeni do zastanawiania się, co z zasobów parku sprzedać, żeby móc się utrzymać i zapłacić pracownikom. Parki powinny być też odpolitycznione, a ich personel - posiadać wysokie kwalifikacje zawodowe. Rekomendujemy też, żeby grunty będące własnością parków automatycznie były do nich włączane. Obecnie panuje dziwna sytuacja, w której parki mogą nabywać ziemię, ale do poszerzenia własnego obszaru muszą przejść całą żmudną procedurę. Mówimy też o radykalnym zwiększeniu obszarów ochrony ścisłej, ponieważ parki istnieją przede wszystkim po to, żeby chronić naturalne procesy przyrodnicze.

TŚ: O godnych zarobkach pracowników parków narodowych wspomina m.in. podpisany przez liczne organizacje pozarządowe Manifest Leśny. Jak przyciągać ludzi, którzy chcieliby poświęcić swoje życie zawodowe ochronie przyrody?

PK: Powrócę do wcześniej przywołanej analogii. Jeżeli powołaniem państwa jest utrzymywanie instytucji kulturalnych, które upamiętniają nasze dziedzictwo historyczne i muszą się na to znaleźć pieniądze, tak samo muszą się znaleźć pieniądze na parki narodowe, chroniące dziedzictwo przyrodnicze. W myśl ustawy o ochronie przyrody poszerzenie parku narodowego jest celem publicznym, tak samo jak ochrona zabytków, budowa dróg czy kolei. Finansowanie powinno pochodzić od instytucji zarabiających na środowisku. Takim ogromnym i bogatym podmiotem są np. Lasy Państwowe. Część ich zysków powinna trafiać na ochronę środowiska, w tym na utrzymanie parków narodowych czy regionalnych dyrekcji ochrony środowiska.

Szymon Majewski: Dziennikarz Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Prace ziemne. GDOŚ publikuje nowe zalecenia (22 kwietnia 2024)Zielone okienko w każdej gminie. Przedwyborcze wskazówki od ClientEarth (28 marca 2024)Legenda o samorządzie (20 marca 2024)Dostępne fundusze na rzecz środowiska (07 marca 2024)Jaka będzie przyszłość polskich lasów? Dialog ma być podstawą (26 stycznia 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony