Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Ładowacz (obsługa zabudowy śmieciarki) SUEZ Polska Sp. z o.o.
SklepSUEZ.pl - podstawiamy kontener na odpady pod Twój dom - i masz to z głowy! firmy SUEZ

Samorządy mają wpływ na politykę cenową RIPOK-ów

a+a-    Powrót       27 marca 2018       Odpady   

Nie miejmy złudzeń, że wydatki ponoszone na gospodarowanie odpadami będą sukcesywnie maleć i że odpady są cennym surowcem, za który należy płacić. Te hasła dawno już utraciły swoją moc - uważa Piotr Szewczyk, przewodniczący Rady RIPOK.

Piotr Szewczyk
Przewodniczący Rady RIPOK

W Polsce działa obecnie niemal 200 regionalnych instalacji przetwarzania odpadów komunalnych. W większości są one własnością samorządów, które sfinansowały ich budowę ze środków własnych lub często przy współfinansowaniu ze środków pomocowych UE. Samorządy sprawują więc nad nimi nadzór właścicielski.

Aktywne samorządy, działając strategicznie w zakresie gospodarki odpadami, wybudowały te instalacje samodzielnie, tworząc związek międzygminny lub zawiązując porozumienie. Sytuacja ta powinna uniemożliwiać m.in. osiągnięcie pozycji monopolistycznej. Samorządy posiadają w takiej sytuacji pełny wpływ na politykę cenową oraz inwestycyjną.

W wielu przypadkach podmioty prywatne wybudowały instalacje samodzielnie lub współpracując z aktywnymi samorządami. W tych sytuacjach samorządy także mogą realnie oddziaływać na politykę cenową obsługujących je RIPOK-ów, uwzględniając uwarunkowania ekonomii i ochrony środowiska.

Organizacja regionu gospodarki odpadami określona w WPGO może mieć dwie podstawowe konfiguracje. Część regionów funkcjonuje z jedną instalacją, jednak w wielu wypadkach w jednym regionie działa kilka RIPOK-ów i wtedy występuje między nimi konkurencja - przy spełnianiu podstawowych zasad gospodarki odpadami.

Regionalizacji, a więc obowiązkowemu skierowaniu do RIPOK, podlegają tylko dwa rodzaje odpadów: odpady komunalne zmieszane i odpady zielone. Wszystkie pozostałe odpady mogą trafić do dowolnej instalacji wybranej przez ich posiadacza. Jeśli posiadaczem tych odpadów jest samorząd, który wybudował i eksploatuje instalację regionalną, kieruje je najczęściej do tej właśnie instalacji.

RIPOK, jak każdy podmiot gospodarczy działający na rynku, chcąc kontynuować działalność i odtwarzać majątek, musi kierować się rachunkiem ekonomicznym. Stabilne i prawidłowe działanie RIPOK jest podstawą systemu przetwarzania odpadów, a tym samym ważnym elementem bezpieczeństwa ekologicznego państwa. Wbrew głoszonym tezom o przewymiarowaniu instalacji w wielu regionach, wydajność RIPOK jest adekwatna do ilości odpadów wytwarzanych na obsługiwanym terenie.

Dlaczego koszty RIPOK rosną?

W przypadku RIPOK kilka rodzajów kosztów ma kluczowe znaczenie. Koszty osobowe i koszty energii stanowią znaczną pozycję w kosztach RIPOK. Drugim, nie mniej istotnym składnikiem kosztów, jest tzw. opłata marszałkowska. Wzrasta ona w latach 2018-2020 w dramatycznym tempie. Dla instalacji nowoczesnych, a więc tych, które spełniają najwyższe standardy i realizują wysokie wymagane poziomy odzysku i recyklingu, dużym składnikiem kosztów jest amortyzacja i koszty odtworzenia majątku. Inwestując w nowoczesne i efektywne środowiskowo technologie, ich właściciele przyczyniają się więc także pośrednio do wzrostu kosztów.

Koszty działalności RIPOK pokrywane są w znacznej części (70-90 proc.) z opłaty za przyjęcie odpadów do zagospodarowania. Drugą częścią przychodów jest przychód ze sprzedaży surowców wtórnych. Niestety, ten składnik sukcesywnie maleje. Związane jest to z dynamiczną sytuacją na rynku. Rośnie podaż surowców wtórnych, a popyt nie wzrasta adekwatnie do podaży. Wynika to z dwóch zasadniczych przyczyn: chińskiej blokady na odbiór odpadów wprowadzonej od 1 stycznia 2018 r. oraz braku rynkowego zapotrzebowania na surowce pochodzące z recyklingu. Dodatkowo pojawia się konkurujący w nieczysty sposób z odpadami krajowymi import - często nielegalny - głównie z Anglii. Rosną także koszty zagospodarowania frakcji kalorycznej nienadającej się do recyklingu, a kierowanej w postaci paliwa alternatywnego do cementowni oraz odpadów resztkowych trafiających do spalarni. W takiej sytuacji ceny za przyjęcie odpadów - adekwatnie do rosnących kosztów - muszą wzrastać.

Centralny regulator opłat za odpady nie ma racji bytu

Ostatnio pojawiają się w mediach postulaty powołania centralnego regulatora cen za przyjęcie odpadów do RIPOK. Byłaby to procedura na podobieństwo sposobu ustalania taryf energetycznych przez URE. Refleksja nasuwa się sama. Jest to zadanie w tej branży niemożliwe do wykonania i niemające racji bytu. Kalkulacja i kontrola kosztów przetwarzania odpadów byłaby możliwa do przeprowadzenia w podobnym do URE systemie, jeśli spełnionych byłoby kilka idealistycznych warunków brzegowych:

  • odpad docierający do instalacji jednorodny i o stabilnym, określonym składzie morfologicznym,
  • każdy odpad dostarczany do RIPOK przetwarzany oddzielnie i oddzielnie rozliczany,
  • ceny sprzedaży surowców wtórnych stabilne i - najlepiej - określone także centralnie przez tegoż regulatora,
  • taryfa za przyjęcie odpadów do RIPOK weryfikowana i modyfikowana przy każdej zmianie warunków określonych powyżej.

Jak widać, są to założenia czysto teoretyczne i z innej epoki gospodarczej oraz nierealne do realizacji w zmiennych warunkach gospodarki rynkowej. Ilości i zmienności parametrów kosztotwórczych nie da się ująć w wiarygodny algorytm, a zmienność morfologii odpadów jest niemożliwa do śledzenia i uchwycenia. Jak wiemy, nie ma w Polsce realnych i wiarygodnych badań morfologii odpadów, a ostatni Krajowy Plan Gospodarki Odpadami opiera się na badaniach mających niemal 10 lat.

Lokalne przypadki zawyżania cen mogą mieć miejsce

Ciekawym jest, że wśród pomysłodawców wprowadzenia regulowanych taryf są także samorządy posiadające swoje własne lub wybudowane wspólnie z innymi samorządami RIPOKi. Proponuję autorom pomysłu zaproszenie zarządzających tymi instalacjami na spotkanie i w atmosferze dyskusji pozyskanie informacji o kosztach i przychodach związanych z przetwarzaniem odpadów oraz ich rynkowymi uwarunkowaniami. Być może moje rozumowanie jest błędne i pomysł jednak ma rację bytu, a zarządzający tymi instalacjami zobaczą w nim jakąś pomoc i szansę. Byłby to np. sposób na brak regulacji cen z przyczyn politycznych w okresach przedwyborczych, mimo ewidentnie rosnących kosztów. Zdejmowałoby to także odpowiedzialność z samorządów za podwyżki cen odpadów. Centralny regulator byłby centralnie obwiniany za centralnie ustalane ceny odpadów. Z rosnącymi rachunkami za prąd i różnymi rosnącymi dopłatami do cen paliw nikt przecież raczej nie dyskutuje.

Nie wykluczam, że występują poszczególne lokalne przypadki zawyżania cen. Wynika to w większości przypadków z braku zaangażowania samorządów w kreowanie i nadzór nad gospodarką odpadami na własnym terenie. Tam, gdzie dotychczas królowało podejście „ma być najtaniej, a co się dalej dzieje z naszymi śmieciami to nie moja sprawa, ważne, aby ich nie było”, powstały uwarunkowania, w których obecnie ceny rosną lawinowo, a lokalne hodowane latami monopole mają pełną swobodę w tym zakresie. Nie jest to uzależnione od formy własności RIPOK i może występować w każdej jej postaci. Ciekawej wiedzy może dostarczyć lektura studiów wykonalności nowych, ostatnio wybudowanych instalacji RIPOK, w których załączniku obliczeniowym zawarta jest ścieżka cenowa oraz całość rozbudowanej analizy finansowej. Uzyskanie nienależnego przychodu i generowanie ponadnormatywnego zysku przekraczającego określony w studium wykonalności poziom zobowiązuje bowiem do zwrotu dotacji. Wymaga to jednak zagłębienia się w dokumenty i gruntownej analizy problemu.

Odpady to problem, którego rozwiązanie kosztuje

Nie miejmy złudzeń, że wydatki ponoszone na gospodarowanie odpadami będą sukcesywnie maleć i że odpady są cennym surowcem, za który należy płacić. Te hasła dawno już utraciły swoją moc propagandową. Odpady są problemem, którego rozwiązanie kosztuje proporcjonalnie do rosnących wymagań ochrony środowiska. Tanio już było, kiedy odpady trafiały do lasu lub na wysypisko w żwirowni za wsią. Koszty zagospodarowania odpadów wraz z rosnącymi wymaganiami środowiskami można i należy kontrolować i optymalizować, nie liczmy jednak na obniżenie cen.

Czekamy na wdrożenie zasady „zanieczyszczający płaci”

Dużą ulgę dla domowych budżetów przyniósłby z pewnością dodatkowy strumień finansowy na ich zagospodarowanie pochodzący z innego źródła. Może to być obciążenie kosztami gospodarowania odpadami podmiotów wprowadzających te odpady na rynek. Jest to realizacja idei rozszerzonej odpowiedzialności producenta działającej sprawnie w innych krajach UE. W Polsce system ten istnieje niestety w szczątkowej postaci. Dotyczy on głównie odpadów opakowaniowych. Prace nad tym tematem trwają, jednak ich pomyślnego finału i rezultatów jeszcze nie widać. Byłaby to prawdziwa realizacja zasady „zanieczyszczający płaci”, bowiem nie każdy obywatel jest jednocześnie konsumentem danego dobra, którego konsumpcja związana jest z wytwarzaniem odpadów.

Wyzwania wdrażania idei gospodarki o obiegu zamkniętym stawiają przed nami coraz ambitniejsze cele, a ich realizacja i związany z tym koszt zależy nie tylko od branży gospodarki odpadami, lecz także od pozostałych uczestników obiegu materii w gospodarce na wszystkich jego etapach. Należy zacząć od właściwego ekoprojektowania poprzez długotrwałe użytkowanie i/lub ponowne użycie aż po fazę odpadu, a następnie efektywne ponowne przetworzenie odpadów na surowce. Wymaga to jednak zmiany podejścia w myśleniu o obiegu materii w gospodarce jako całości, a nie tylko o fazie odpadu - fragmentu w cyklu życia produktu. Pewne działania w tym zakresie podejmowane są już na forum UE, jednak na efekty ich wdrożenia przyjdzie nam jeszcze nieco poczekać.

Piotr Szewczyk

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Mieszkańcy mogą pomóc zwalczyć problem gryzoni w kanalizacji (20 kwietnia 2018)Dzień Ziemi 2018 pod hasłem walki z plastikowymi odpadami (20 kwietnia 2018)PE: 55 proc. odpadów komunalnych do recyklingu (19 kwietnia 2018)Podatku od spalania odpadów nie będzie (16 kwietnia 2018)Wygraj 30 tys. euro w konkursie dla start-upów cleantech (04 kwietnia 2018)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony