Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
27.06.2022 27 czerwca 2022

Wiatr to potężny impuls dla gospodarki

O priorytetach w rozwoju sektora OZE na szczeblu unijnym, Planie REPowerEU i roli energetyki wiatrowej mówi Michał Kurtyka, były minister klimatu i środowiska, prezydent COP24.

   Powrót       02 czerwca 2022       Energia   
Michał Kurtyka
Były minister klimatu i środowiska, prezydent COP24

Teraz Środowisko: Rozwój odnawialnych źródeł energii to nieodmienny kurs Unii Europejskiej, który w ostatnim czasie uległ wzmocnieniu.

Michał Kurtyka: Zdecydowanie, UE wysoko stawia wyzwania związane ze zmianami klimatu, w tym potrzebę zmniejszenia emisyjności sektora energetycznego i od lat dąży do rozwoju OZE. Porozumienie paryskie w 2015 r., Europejski Zielony Ład w 2020 r., pakiet Fit for 55 w roku 2021, a w ostatnich tygodniach plan REPowerEU. Wszystkie te strategiczne dokumenty i plany mają wspólny mianownik: ograniczenie zużycia energii i zwiększanie mocy OZE. Oczywiście nie pozostaną one bez echa dla polskiej energetyki i przemysłu.

TŚ: Wspomniany Plan REPowerEU to programowa odpowiedź na szantaż energetyczny Rosji. Co zakłada?

MK: Rzeczywiście, 18 maja br. Komisja Europejska przedstawiła szczegóły planu REPowerEU, którego zarys powstał w marcu, bezpośrednio po agresji Rosji na Ukrainę. Jego myślą przewodnią jest odejście Unii Europejskiej od węglowodorów rosyjskich. Do tego procesu Polska namawiała wielokrotnie, sugerując naszym partnerom, że mamy do czynienia z niewiarygodnym dostawcą, który może wykorzystywać energetykę do celów politycznych. Wtedy byliśmy traktowani jako nadmiernie przewrażliwieni. Nie doceniono faktu, że przerwy dostaw gazu dla naszej strefy geograficznej miały już miejsce. Ten bodziec dotarł jednak z pełną siłą do Unii Europejskiej.

Proponowane w REPowerEU rozwiązania to przede wszystkim o 13% intensywniejsze ograniczenie zużycia energii, niż zakładała Dyrektywa o efektywności energetycznej. KE chce, by państwa członkowskie ograniczały zużycie energii końcowej o minimum 2% rocznie w latach 2024-2030 i opublikuje odrębny plan EUSave w tym obszarze. Zmierzamy do przesilenia, jeśli chodzi o zaopatrzenie Europy w energię. Czeka nas trudna zima, na którą musimy się przygotować i lepiej żeby oszczędności były przeprowadzone w sposób przemyślany, skoordynowany, niż żeby chaotycznie dotknęły życia czy gospodarki unijnej. To jest pierwszy ważny cel tego aktu, a drugi to większa dynamika rozwoju OZE i zwiększenie ich udziału w miksie energetycznym. I tutaj mamy pakiet finansowy, który idzie w tle za programem REPowerEU oraz część nakierowaną na wszystkie komponenty związane z deregulacją czy przyspieszeniem wydawania pozwoleń. Trzeci cel to dywersyfikacja dostaw surowców energetycznych do państw członkowskich. KE zakłada, że wdrożenie całego planu REPowerEU będzie kosztować 210 mld euro do roku 2027.

TŚ: Powiedzmy więcej o części dotyczącej OZE.

MK: Cel dla OZE ma być podniesiony w końcowym zużyciu energii brutto na 2030 r. z proponowanych wcześniej 40 do 45 %. Perspektywa to 1236 GW mocy produkcyjnych w OZE do 2030 r. (pakiet Fit for 55 zakładał 1067 GW). W dokumencie podkreśla się przede wszystkim rolę fotowoltaiki. W 2025 r. na dachach nowych budynków publicznych obowiązkowo miałyby być instalowane panele PV, a od 2029 r. - również na wszystkich nowych prywatnych budynkach. Wspomina się kierunek 600 GW zainstalowanej mocy w PV w 2030 r. To potężny skok (wobec 164 GW na koniec 2021 r.). Oczywiście trzeba dostrzegać fakt, że OZE wymagają uzupełnienia. Natomiast znaczącym europejskim ograniczeniem jest odkładanie energetyki jądrowej jako możliwego źródła uniezależnienia Europy. Podstawowym wyzwaniem jest dopasowanie konsumpcji energii do czasu jej wytworzenia. Wciąż jesteśmy w trakcie zmiany paradygmatu. Do tej pory źródła konwencjonalne produkowały energię w trybie 24/7, więc ta energia była deficytowa, gdy konsumpcja rosła (klasyka: szczyt dzienny, dolina nocna i sezonowo: szczyt w styczniu, w sierpniu). Pewne źródła są bardzo dobrze dopasowane, by skorelować zapotrzebowanie w tych właśnie szczytach.

TŚ: Na ile rozwój PV będzie uzupełniony wiatrem?

MK: Fotowoltaika bardzo dobrze koresponduje ze szczytami np. z potrzebami klimatyzacji, choćby w ciągu dnia w sierpniu. Źródła wiatrowe mogą pełnić analogiczną rolę. Tu korelacja mniej ewidentna, ale za to większa produktywność, jeśli chodzi o samo dostarczenie energii. Działają one ponad 30 proc. czasu w roku. Co trzecią godzinę w roku źródło wiatrowe może wytwarzać energię (źródło PV co ósmą). Z zainstalowanego megawata produkcja wiatraka jest 2-3 razy większa niż z elektrowni PV. Stabilność, produktywność i potrzeba umacniania globalnej pozycji lidera w obszarze energetyki wiatrowej została również dostrzeżona przez KE. Proponowany cel to 510 GW mocy zainstalowanej w wietrze do 2030 r. (względem 469 GW w Fit for 55).

TŚ: Wyzwaniem dla transformacji energetycznej będzie znalezienie sposobu na magazynowanie tej energii.

MK: Tutaj kłania się druga odsłona zapowiedzi KE. REPowerEU mówi, że do 2030 r. UE ma produkować 10 mln ton zielonego wodoru rocznie, a sprowadzać kolejnych 10 mln ton. To otwiera nowe możliwości handlowe. Ma zostać do tego celu powołana nowa platforma, UE Energy Platform, która umożliwi zainteresowanym państwom członkowskim wspólne zakupy gazu (CH4), ale też zielonego wodoru. Istotną nowością jest dopuszczenie do tej platformy Rumunii, Mołdawii, Gruzji, państw Bałkanów Zachodnich, a przede wszystkim Ukrainy. To będzie dopełnienie miksu energetycznego w postaci zielonego wodoru. Ale oczywiście magazynowanie energii to największe wyzwanie, z jakim jest skonfrontowany ten nowy energetyczny paradygmat. Sam wodór nie wystarczy.

Ostatni element, który warto nadmienić to biogaz. KE proponuje, by w ramach UE zostało dostarczone 35 mld m3 biogazu. To istotny element pobudzenia krajowych systemów wsparcia biogazu i biometanu. W Polsce ramy takiej ustawy zostały skonstruowane, wymagają teraz uzupełnienia o mechanizm finansujący. Nasz potencjał produkcyjny jest tu bardzo duży. Część komentatorów mówi o 13-15 mld m3 biogazu, co odpowiada ok. 8 mld m3 biometanu rocznie. To dwa razy więcej niż wynosi obecne krajowe wydobycie gazu (4-4,5 mld m3). Nawet jeśli postawilibyśmy sobie bardziej realistyczny cel, np. 1-2 mld m3 biometanu rocznie, byłoby to znaczące ograniczenie importu gazu, na rzecz krajowej produkcji opartej o sektor rolny, zyskujący dodatkowe źródło zarobków. Choć biometan będzie na początku kosztowny, to jest dla Polski dobrym kierunkiem. Co ciekawe, był moment, gdy produkcja biometanu ze źródeł rolniczych zaczęła być opłacalna, ze względu na skok cen gazu. Zakładam, że ta sytuacja cenowa, ze względu na dostęp Polski do alternatywnych źródeł (przez Świnoujście, terminal LNG i Baltic Pipe) się wyrówna, mimo wszystko warto tę premię za suwerenność energetyczną dopłacić do rozwoju rynku biogazu i biometanu. Tym bardziej, że może on pełnić rolę stabilizującą inne odnawialne źródła energii.

TŚ: W Planie wspomniano o „drastycznym” przyspieszeniu permittingu. Jakie zmiany legislacyjne, z wyjątkiem ustawy odległościowej, przyspieszyłyby rozwój lądowej energetyki wiatrowej w Polsce?

MK: Wymieniłbym tutaj co najmniej trzy elementy. Primo, uproszczenie i skrócenie procedur środowiskowych, ale ostrożnie: nie kosztem konsultacji społecznych. To niezwykle istotne, by społeczeństwo mogło się wypowiedzieć, natomiast inne elementy mogą zostać skrócone.

Drugi obszar to planowanie przestrzenne. Warto posiłkować się tutaj wzorcami z innych krajów, np. Portugalii, Niemiec, Francji – jak uprościć te procedury i skrócić. Jesteśmy w momencie, w którym każda megawatogodzina się liczy, a kluczowe jest to, jak szybko możemy ją dostarczyć. Gdybyśmy planowali szkieletowo - w szerszym ujęciu, a nie na poziomie pojedynczych inwestycji, znacząco przyspieszyłoby to inwestycje wiatrowe. Impuls musiałby pójść odgórnie ze strony rządzącej, odpowiedzialnego za planowanie przestrzenne Ministerstwa Rozwoju i Technologii.

TŚ: A trzeci obszar?

MK: To wymiana turbin na nowsze, tzw. repowering, gdzie niewielkim kosztem, z punktu widzenia inwestora, i niewielką zmianą, z punktu widzenia otoczenia takiej instalacji, można dokonać skokowego zwiększenia efektywności produkcji. W zachodniej Europie są już takie realizacje. Niedawno słyszałem o projekcie o nominalnej mocy zainstalowanej 7 MW w wietrze, który po modernizacji na 9 MW produkuje dwa razy więcej energii. Moc większa o 28% przyniosła zatem 100% wzrost produkcji. To dlatego, że nowsze turbiny są wyższe (łapią silniejsze wiatry) i działają dużo efektywniej. Co więcej, w miejscu, gdzie społeczność lokalna już „oswoiła” się z projektami, łatwiej uzyskać aprobatę dla tego typu inwestycji.

TŚ: Jak rozwój energetyki wiatrowej wpłynie na polską gospodarkę?

MK: Impuls ze strony energetyki wiatrowej będzie potężny. Skala inwestycji ku realizacji celu offshorowego dla Polski jest porównywalna z energetyką jądrową. To jeden z największych projektów przemysłowych, jakie Polska w ogóle będzie prowadziła. To również projekt, który będzie miał daleko idące konsekwencje dla rozwoju wybrzeża i wszystkich portów. Nie tylko Gdańska, ale i np. portu serwisowego w Łebie, być może w Ustce, dla rozwoju Szczecina i Świnoujścia. Mamy tu wiele elementów, które będą działały na rzecz rozwoju gospodarczego, ale musimy umieć z tej szansy korzystać – doprowadzić do końca port instalacyjny, utworzyć całe zaplecze na rzecz lokalizacji tych wielkich inwestycji, producentów turbin i wież w pobliżu polskich portów instalacyjnych. Wiele będzie zależało od kreatywności i sprawności polskich operatorów i zdolności przyciągania inwestorów zewnętrznych do naszego kraju.

Mamy bardzo istotny obszar (kilku tysięcy MW) energetyki wiatrowej rozwijanej na lądzie. To projekty, które na mocy nowelizacji ustawy o OZE w 2018 r. zostały odblokowane (miały wcześniej warunki do instalacji oparte o poprzednie przepisy, mogły uczestniczyć w aukcjach). Zwrócę uwagę na taki aspekt korzyści gospodarczych, który za mało może się pozycjonuje, mianowicie połączenie między producentem zielonej energii, a przemysłowcami. Przemysł coraz częściej musi się wykazać zieloną energią, jako elementem ograniczania swojego wpływu na środowisko. Z tego jest rozliczany przez udziałowców, rynki finansowe (zgodnie z zasadami ESG), coraz częściej też przez konsumentów. Zainteresowanie firm dostępem do zielonej energii będzie rosło - zarówno dużych, jak i mniejszych, które są podwykonawcami. Tutaj energia wiatrowa już pełni najbardziej oczywistą rolę lidera. Dlaczego? Stosunkowo krótki czas realizacji jeśli chodzi o budowę, Polska ma szereg zdywersyfikowanych deweloperów, a projekty są łatwo finansowalne. Na przestrzeni kolejnych miesięcy i lat będzie coraz większy ruch w kierunku kontraktacji przez przedsiębiorstwa w formie umów PPA z deweloperami OZE, a energetyka wiatrowa będzie mocno pożądana.

Marta Wierzbowska-Kujda: Redaktor naczelna, sozolog

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Uczelnie wyższe i ich rola w sektorze energetyki wiatrowej (23 czerwca 2022)Silne partnerstwa szansą na zbudowanie zielonej potęgi Polski na Bałtyku (23 czerwca 2022)Budowa kompetencji kluczowa dla bezpieczeństwa (21 czerwca 2022)Nie tylko o pieniądzach. Zyski i koszty transformacji energetycznej (17 czerwca 2022)I bielik cały, i operator syty (16 czerwca 2022)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony