Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
20.06.2024 20 czerwca 2024

Polski offshore potrzebuje decyzyjności i patriotyzmu gospodarczego

Od projektów budowy wiatraków na polskim Bałtyku oczekujemy nie tylko taniej i zielonej energii. Jest to też okazja do zbudowania nowoczesnego i eksportowalnego przemysłu, który będzie odgrywał coraz większą rolę na świecie, przekonuje Krzysztof Stopierzyński, prezes Baltic Diving Solutions.

   Powrót       21 maja 2024       Energia       Artykuł promocyjny   
Krzysztof Stopierzyński
prezes Baltic Diving Solutions

Teraz Środowisko: Co ma do zaoferowania Baltic Diving Solutions polskiemu offshore wind?

Krzysztof Sapierzyński: Wiedzę i doświadczenie. Pracując dla sektora oil&gas przez wiele lat m.in. w Afryce Zachodniej, na Morzu Kaspijskim, Morzu Śródziemnym i – zwłaszcza – na Morzu Północnym z czasem coraz częściej angażowano nas do projektów związanych już stricte ze stawianiem infrastruktury MFW w różnych krajach. W Polsce czekając na rozwój projektów MFW braliśmy udział w projektach infrastrukturalnych m.in. w pogłębianiu toru Szczecin-Świnoujście, co już zaowocowało analogicznym kontraktem w Kłajpedzie czy projektach na obszarach morskich – jak np. oczyszczanie wraków statków z porzuconych sieci w polskim i niemieckim sektorze morza Bałtyckiego dla WWF. Jako operatorzy floty offshore dostarczamy nasze statki jako platformę do badań środowiskowych dla grup badawczych, hydrografów, ornitologów itd. Będziemy potrzebni na etapie budowy farm, a potem ich eksploatacji i serwisowania. Stale inwestujemy w sprzęt i ludzi (miesiąc temu zakupiliśmy czwarty w naszej flocie statek). Naturalnie cały czas wykonujemy prace podwodne – zarówno nurkami jak i robotami podwodnymi ROV, w tym prace saperskie.

TŚ: W pracy nurków kluczowe znaczenie ma bezpieczeństwo. Dużo mówi się o broni chemicznej zalegającej na dnie Bałtyku. Jak ocenia Pan stopień zagrożenia?

KS: W celu badania dna morza nie tylko schodzimy pod wodę, ale z naszych statków są np. pobierane osady denne za pomocą czerpaka lub robota podwodnego. W ten głównie sposób mamy kontakt z dnem. Badania tego typu były prowadzone na wszystkich realizowanych farmach wiatrowych tzw. I fazy – tych które będą budowane do 2030 roku. Z informacji publicznie dostępnych wynika, że nie odnotowano incydentów związanych z zatopioną bronią chemiczną. Statystyka pokazuje więc, że zagrożenie natknięcia się na iperyt i inne bojowe środki trujące w obszarach przeznaczonych pod morskie farmy wiatrowe jest niewielkie, ale niewykluczone. Musimy liczyć się z potencjalnym ryzykiem – może dojść do kontaktu z substancjami niebezpiecznymi i przywleczenia ich na statek. Obecnie nie mamy ze strony służb państwowych żadnych jasnych wytycznych co do procedur dekontaminacji ani tego, jakiej reakcji ze strony marynarki wojennej czy SAR moglibyśmy się spodziewać jeśli doszłoby do skażenia statku. Wdrażamy więc własne procedury bezpieczeństwa, wyposażamy statki w apteczki przeciwchemiczne, przeprowadzamy ćwiczenia alarmów przeciwchemicznych itp. Potrzebujemy jednak formalnych wytycznych i procedur, a przy takim poziomie skomplikowania tematu konieczne byłoby zaangażowanie Państwa.

TŚ: Do kogo zaadresować ten temat?

KS: Nie jest to proste pytanie, ponieważ kompetencje związane z MEW są rozrzucone pomiędzy kilka resortów. W mojej ocenie w strukturach administracji brakuje jednostki koordynującej ten temat. Choć może taka jest, tylko my – przedsiębiorcy – o niej nie wiemy.

TŚ: Jakie są oczekiwania przedsiębiorców wobec MEW?

KS: Polskie firmy od lat były i są zaangażowane w zagraniczne projekty offshorowe. W Polsce od praktycznie samych narodzin tego przemysłu budowano elementy – fundamenty, statki, w tym instalacyjne, wieże, kable, nie mówiąc już o setkach, jeśli nie tysiącach, polskich marynarzy, techników i inżynierów pracujących przy projektach infrastrukturalnych na całym świecie. Wiele osób z branży chciałoby pracować przy polskich projektach offshorowych, ale żeby podjąć decyzję o zaangażowaniu na miejscu, potrzebują dwóch rzeczy – porównywalnego wynagrodzenia, gdyż jest to przemysł stricte międzynarodowy oraz poczucia stablilizacji – tego, że polskie projekty będą realizowane w przewidywalny i systematyczny sposób. Pomysły, że naszą przewagą konkurencyjną będzie „tania siła robocza” można śmiało włożyć między bajki – nie w tych czasach, nie w przemyśle o charakterze międzynarodowym. Do tego pamiętajmy, że ponieważ krajowe firmy muszą zainwestować w sprzęt, statki, certyfikację, szkolenia etc., jednocześnie muszą konkurować z firmami zagranicznymi, które już to robią od dwudziestu lat nie można liczyć, że polski offshore będzie „tańszy” - ale per saldo wszystkim nam będzie się to opłacało. Warunkiem koniecznym do tego, by szumnie obiecywany local content nie był tylko mrzonką i czczą obietnicą jest to, by decydenci, działając za pośrednictwem krajowych deweloperów – spółek skarbu państwa – inkubowali łańcuchy dostaw w kraju.

Mało kto zastanawia się nad tym, że państwo polskie wydało 6,7 mld zł na budowę gazociągu Baltic Pipe, nie troszcząc się o to, by przy tej inwestycji zaangażować też polski przemysł morski. Wszystkie prace zostały zlecone zagranicznym firmom, podczas gdy polskie patrzyły na to z brzegu… To teraz mści się na nas, bo była to niepowtarzalna szansa, żeby angażując na różnych poziomach polskie firmy w jak najszerszym zakresie budować jednocześnie kompetencje, doświadczenie, zaplecze techniczne i finansowe polskich przedsiębiorstw mając w perspektywie projekty MEW. Nie powtarzajmy tego błędu i teraz.

Pojęcie lokal contentu to nie jest kwestia interesu pojedynczych przedsiębiorców, ale gospodarki jako jednego organizmu. Jeśli dziś spółki skarbu państwa argumentują, że muszą kierować się rachunkiem ekonomicznym oraz grą rynkową i dlatego wybierają zagraniczne firmy do swoich projektów np. w celu minimalizowania ryzyka, to zapominają o podstawowej kwestii: tę grę rynkową prowadzą za publiczne pieniądze. Każda złotówka zainwestowana za granicą przez przedsiębiorstwa Skarbu Państwa buduje zagraniczne fabryki, tworzy za granicą cenne, bo wysokiej jakości miejsca pracy a nie buduje polskiego PKB, nie tworzy kompetencji i miejsc pracy w Polsce. Każda krajowa firma zaangażowana w projekt niejako plecie wokół siebie wianuszek innych firm i tak tworzy się duża wartość dodana. Patrząc przez pryzmat naszego przykładu: serwisujemy statki w polskich stoczniach, w Polsce kupujemy sprzęt, zatrudniamy krajowych marynarzy, nurków etc. I w ten sposób budujemy rodzimą gospodarkę.

TŚ: Z Pańskiej wypowiedzi bije pewność, że jesteśmy w stanie mieć naprawdę duży udział w całym łańcuchu dostaw MEW.

KS: Jestem o tym głęboko przekonany. Polski przemysł jest gotowy w pełni zaangażować się w te projekty, musi jednak dostać na to szansę. Potrzebujemy kontraktów, zamówień i wsparcia ze strony Państwa. Konieczne są jasne, transparentne decyzje, połączone z mądrą polityką inkubującą polski przemysł MEW  na wzór innych państw, które potrafią skutecznie tworzyć i chronić swoje przewagi konkurencyjne. Na naszych oczach odbywa się kolejna po rewolucji informatycznej, rewolucja energetyczna, ona będzie definiowała gospodarki państw przez co najmniej następnych 50 lat – nauczyliśmy się pozyskiwać teoretycznie nieograniczoną ilość energii nie z paliw kopalnych, ale ze źródeł odnawialnych – ze słońca, z wody, wiatru. Na dzień dzisiejszy do rozsądnej kosztowo budowy farm wiatrowych potrzebne jest płytkie, piaszczyste morze – wypisz wymaluj Bałtyk. Sytuacja geopolityczna także nas zmusza do rezygnacji z paliw kopalnych – w jakiejś perspektywie czasowej – bardziej lub mniej ambitnej. Mamy więc unikalną gospodarczą szansę wybudować przemysł, który narodził się w Europie i w którym jesteśmy obecni od samego początku i uczynić z tego nasz nowoczesny produkt eksportowy. Nie zmarnujmy tej szansy, a będziemy od MEW odcinać kupony przez dekady.

Baltic Diving SolutionsArtykuł powstał we współpracy z Baltic Diving Solutions

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Transfer korzyści poza Europę nie leży we wspólnym interesie (18 czerwca 2024)Stan gry na Bałtyku (17 czerwca 2024)Dziś rusza program „Moja Elektrownia Wiatrowa” (17 czerwca 2024)Wzrost mocy fotowoltaiki o 4,6 GW, spadek wartości inwestycji o 17%. IEO z podsumowaniem rynku (13 czerwca 2024)OZE bez barier. Jak przyspieszyć rozwój tego sektora w Polsce? (13 czerwca 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony