Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Program Płatnych Praktyk Letnich SUEZ Polska Sp. z o.o.
Remediacja terenów zanieczyszczonych i oczyszczanie wód gruntowych firmy Menard

Geochemiczna mapa Polski dostępna dla wszystkich

a+a-    Powrót       30 stycznia 2019       Ryzyko   

Katowicki Spodek powstał na hałdzie odpadów pohutniczych, a kopalni odkrywkowej węgla brunatnego w Bełchatowie zawdzięczamy… stok narciarski. O praktycznym wymiarze remediacji i rekultywacji oraz o tym, co kryje ziemia, rozmawiamy z dr. Wojciechem Wołkowiczem z Państwowego Instytutu Geologicznego.

dr Wojciech Wołkowicz
Pracownik naukowy Państwowego Instytutu Geologicznego - Państwowego Instytutu Badawczego

Teraz Środowisko: Tematem naszej rozmowy ma być remediacja i rekultywacja. Z uwagi jednak na przenikanie się pojęć i rozproszenie definicji w różnych ustawach może usystematyzujmy temat.

Wojciech Wołkowicz: Rzeczywiście te pojęcia znajdują się w różnych aktach prawnych. Pojęcie remediacji wprowadziła w roku 2014 r. nowelizacja ustawy Prawo ochrony środowiska (POŚ), która była związana z implementacją dyrektywy o emisjach przemysłowych, i to wtedy wprowadzono definicję remediacji. Wcześniej mówiło się o rekultywacji. Zgodnie z tą ustawą remediacja to proces, którego celem jest przywrócenie dobrej jakości chemicznej gruntów i wód podziemnych (dopuszczalne zawartości szeregu substancji w gruntach zapisano w Rozporządzeniu Ministra Środowiska z 2016 r.). Rekultywacja obejmuje zespół działań zmierzających do przywrócenia naturalnego ukształtowania terenu w celu nadania lub przywrócenia terenom zdegradowanym wartości użytkowych lub przyrodniczych. Są to takie działania jak zasypywanie wyrobisk, modelowanie zboczy hałd i ich zalesianie.

TŚ: Jest jeszcze jedno pojęcie: rewitalizacja.

WW: Rewitalizacja to termin pochodzący z ustawy o rewitalizacji i oznacza kompleksowe podejście do poprawy stanu danego terenu, ale z akcentem na aspekty społeczne. Zazwyczaj jest przeprowadzana na obszarach, gdzie np. doszło do kumulacji negatywnych zjawisk społecznych (jak np. bezrobocie), na co dodatkowo nakładają się problemy środowiskowe, gospodarcze lub infrastrukturalne. Remediacja jest więc małym elementem w szerokim pojęciu, jakim jest rewitalizacja.

TŚ: Ważnym pojęciem są też tereny zdegradowane.

WW: Teren zdegradowany to teren zanieczyszczony lub teren, którego naturalne ukształtowanie zostało zmienione w sposób niekorzystny. Tutaj dobrym przykładem są tereny górnicze. Obecnie prawo geologiczne i górnicze stanowi, że składając wniosek o udzielenie koncesji na wydobywanie kopalin ze złóż, należy również określić przewidywany sposób rekultywacji terenu. Na obszarze Dolnego czy Górnego Śląska historyczne wielometrowe hałdy są widocznymi formami w krajobrazie. Ich rekultywacja polega zazwyczaj na przeprofilowaniu zboczy, np. w ten sposób, aby mogły być wykorzystywane jako obiekty rekreacyjne. Ciekawe zastosowanie znalazła hałda nadkładu powstała w trakcie eksploatacji węgla brunatnego w Bełchatowie, która pełni funkcję stoku narciarskiego.

TŚ: Czy grunty tworzące hałdę w Bełchatowie wymagały remediacji?

WW: Nie, bo to były jedynie piaski i gliny stanowiące nadkład złoża, które spełniały kryteria jakości gruntów. W przypadku hałd w Wałbrzychu czy na Górnym Śląsku jest nieco inaczej, bo tam mogą znajdować się resztki węgla, które mogą być przyczyną ich zapłonu. Ale generalnie nie ma tam zanieczyszczenia chemicznego.

Inną kwestią są hałdy odpadów pohutniczych. Znany wszystkim Spodek w Katowicach, a także Międzynarodowe Centrum Kongresowe zlokalizowane w jego bezpośrednim sąsiedztwie, zostały zbudowane na historycznej hałdzie odpadów z hut cynku i ołowiu zawierającej podwyższone zawartości metali. Dziś powiemy, że nie spełniają one standardów zawartych w Rozporządzeniu Ministra Środowiska, ale ustawa POŚ pozwala na ograniczenie zakresu remediacji w sytuacji, kiedy analiza ryzyka wykaże brak możliwości rozprzestrzeniania się zanieczyszczeń i brak zagrożenia dla życia i zdrowia ludzi. Jeśli zanieczyszczony grunt pokryjemy warstwą czystej gleby, nie będzie pylenia i wyeliminujemy ryzyko kontaktu ludzi z zanieczyszczonymi gruntami.

TŚ: Kto wydaje decyzję o remediacji?

WW: Kompetencje w zakresie wydawania decyzji na remediację posiada Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska (RDOŚ).

W przypadku konieczności przeprowadzenia remediacji wkraczamy w zagadnienia natury historycznej. Generalnie mówimy o historycznych zanieczyszczenia powierzchni ziemi i zanieczyszczeniach współczesnych. Cezurą czasową jest tu kwiecień 2007 roku, kiedy weszła w życie ustawa o zapobieganiu szkodom w środowisku i ich naprawie, zwana ustawą szkodową. To wtedy pojawił się wymóg naprawy szkody w środowisku. Działanie takie może obejmować wieloraki zakres komponentów środowiska, nie tylko oczyszczanie gleby i wody ale również np. reintrodukcję zniszczonych gatunków. Takim spektakularnym przykładem szkody współczesnej jest katastrofa kolejowa z 2010 r., kiedy to doszło do zderzenia dwóch pociągów cystern z benzyną i produktem ropopochodnym będącym komponentem do produkcji paliw. W wyniku wybuchu doszło do uwolnienia tych produktów i zanieczyszczenia gruntów i wód podziemnych.

TŚ: I jaka była tutaj procedura postępowania?

WW: Standardowa, wynikająca z zapisów ustawy szkodowej. Odpowiedzialny za szkodę i przeprowadzenie remediacji jest podmiot władający terenem, w tym wypadku to spółka PKP PLK S.A. Wykonano badania laboratoryjne próbek pobranych na tym terenie, zaproponowano sposób remediacji, a RDOŚ wydał stosowaną decyzję, w której określił, jakie kryteria jakości mają być osiągnięte, zarówno w przypadku gruntów, jak i w przypadku wód podziemnych.

TŚ: Czy zagadnienie zanieczyszczenia wód dotyczy zarówno współczesnych, jak i historycznych zanieczyszczeń?

WW: Nie, dotyczy ono tylko zanieczyszczeń współczesnych. Zanieczyszczenia historyczne, czyli te sprzed 2007 r., nie obejmowały nakazu oczyszczania wód podziemnych, chyba że występowało bezpośrednie zagrożenie dla życia i zdrowia (np. zanieczyszczone ujęcie wody). Choć niestety w praktyce częściej przenoszono takie ujęcie niż oczyszczano wody podziemne, bo jest to skomplikowany, kosztowny i długotrwały proces. Generalnie większość instalacji przemysłowych może stanowić zagrożenie dla środowiska, w związku z czym są to tzw. instalacje wymagające uzyskania zezwolenia zintegrowanego. Implementacja dyrektywy o emisjach przemysłowych (IED) spowodowała konieczność opracowywania raportów początkowych stanu środowiska gruntów i wód na terenach przemysłowych. Po 2014 r. zaistniała konieczność sporządzania takich raportów początkowych dla terenów przemysłowych i w wielu przypadkach stwierdzono wtedy zanieczyszczenia, które w wielu przypadkach miały charakter historyczny. Organem właściwym, do którego kieruje się raporty początkowe jest marszałek województwa, bo to on wydaje pozwolenia zintegrowane.

W przypadku stwierdzenia zanieczyszczeń marszałek przekazuje taką informację do właściwego RDOŚ, który wzywa do przedłożenia wniosku o wydanie decyzji ustalającej plan remediacji dla takiego terenu.

TŚ: Kto przygotowuje taki plan?

WW: Mogą to być państwowe instytucje, takie jak np. Państwowy Instytut Geologiczny, albo firmy komercyjnie działające na rynku. Z uwagi na fakt, iż jest to działalność w obszarze regulowanym, na pobór próbek gruntów oraz badania laboratoryjne wymagana jest akredytacja np. przez Polskie Centrum Akredytacji (PCA). Zdarzają się sytuacje, że firmy zagraniczne mające swoje oddziały w Polsce posiadają swoje rodzime akredytacje, które są równoważne z akredytacją PCA. Badania laboratoryjne muszą spełniać standardy jakości, muszą być także wykonane metodykami referencyjnymi określonymi dla konkretnych parametrów, co daje gwarancję porównywalności otrzymanych wyników.

TŚ: A jaki jest udział Państwowego Instytutu Geologicznego w tego typu pracach?

WW: PIG sporządza globalną informację o geochemii obszaru całej Polski, co jest ogólną oceną jakości gruntów. Informacja ta jest ogólnodostępna pod adresem www.mapgeochem.pgi.gov.pl.

Badania dotyczą głównie występowania metali ciężkich. Wyniki tych badań pozwalają na uwzględnienie wyjątku, zapisanego w Rozporządzeniu Ministra Środowiska, że gleby i ziemi nie uznaje się za zanieczyszczone, jeżeli stwierdzone w niej zawartości substancji są pochodzenia naturalnego. Tak jest np. w Górach Świętokrzyskich lub w rejonie Olkusza, gdzie w gruntach mogą występować naturalnie podwyższone zawartości metali, które przekraczają dopuszczalne standardy, ale w ujęciu przepisów nie są one traktowane jako zanieczyszczone. Z map geochemicznych łatwo można odczytać wysokie zawartości ołowiu w regionie śląsko-krakowskim czy podwyższoną wartość arsenu (składnik arszeniku) w rejonie Złotego Stoku.

TŚ: A czy też opracowujecie mapy szczegółowe dla poszczególnych miast?

WW: Tak, ale nie dla wszystkich. Do tej pory przeprowadziliśmy badania laboratoryjne dla miast: Warszawy, Poznania, Wrocławia, Wałbrzycha, Krakowa, Szczecina, Gdańska, Łodzi, Częstochowy. To Mapy w skali 1:100000. W tej chwili na obszarze Górnego Śląska wykonywane są bardzo szczegółowe mapy w skali 1:25 000. Im bardziej szczegółowa mapa, tym więcej próbek pobieramy, a uzyskany obraz stanu środowiska jest bardziej precyzyjny.

W wyniku tych analiz uzyskujemy wiedzę na temat środowiska w skali ogólnokrajowej lub regionalnej. Punktowe zagrożenia to już nieco inna płaszczyzna. Bardzo trudne jest przy pobieraniu próbek nawet w siatce 250x250 m natrafienie na zanieczyszczoną strefę np. o rozmiarach 30x30 m.

TŚ: Czy jesteśmy świadomi, co znajduje się w gruncie, który zamieszkujemy?

WW: Dobrą praktyką jest to, że inwestorzy, którzy nabywają tereny pod inwestycje, przeprowadzają wcześniej badania środowiskowe. Jest to szczególnie ważne w przypadku terenów poprzemysłowych, gdzie istnieje duże ryzyko, że mogą się tam znajdować zanieczyszczenia historyczne. Ten zwyczaj wprowadziły do Polski duże korporacje zagraniczne, które w ramach procesu zwanego due diligence rozpoznają także i te kwestie.

W ramach realizacji zapisów ustawy Prawo ochrony środowiska powstał rejestr historycznych zanieczyszczeń powierzchni ziemi prowadzony przez Generalną Dyrekcję Ochrony Środowiska. Wszyscy mamy prawo, by bezpłatnie w ramach dostępu do informacji o środowisku, uzyskać dane o terenach historycznie zanieczyszczonych.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Zakończono rewitalizację pocynkowej hałdy w Rudzie Śląskiej (16 kwietnia 2019)Dekada przywracania ekosystemów ONZ (04 marca 2019)Jak ocena zagrożeń może wpłynąć na plan remediacji? (27 lutego 2019)W przyszłym roku rozpocznie się remediacja na terenie b. Zachemu (27 lutego 2019)Woda w Ostrowi Mazowieckiej zagrożona skażeniem (27 lutego 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony