Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
25.06.2024 25 czerwca 2024

Model 3T optymalny dla branży wod-kan. Co zmieni nowa dyrektywa i co dzieje się nad Bałtykiem

Zgodnie z oczekującą na przyjęcie rewizją dyrektywy ściekowej, do 2045 r. spółki wod-kan będą musiały wdrożyć oczyszczanie czwartego stopnia. Czy są na to gotowe? Jakie rozwiązania mogą wzmocnić odzysk wody i czym zaowocuje projekt ReNutriWater? Co zmieni Blue Deal? Rozmawiamy z Klarą Ramm z IGWP.

   Powrót       07 lutego 2024       Woda   
Klara Ramm
IGWP, Politechnika Warszawska

Teraz Środowisko: Co dla polskich spółek wodno-kanalizacyjnych oznacza rewizja tzw. dyrektywy ściekowej, co do której zawarły porozumienie Rada UE i Parlament Europejski(1)?

Klara Ramm: Zmieni się wiele, a przed branżą nowe wyzwania. Oczywiście przygotowywaliśmy się do tej nowej dyrektywy i nie spada ona na nas jak grom z jasnego nieba. Kluczową kwestią jest obniżenie granicy aglomeracji do 1000 RLM. Małe miejscowości będą więc musiały oszacować czy opłaca im się utworzyć aglomerację i budować system kanalizacyjny. Dla dużych oczyszczalni ścieków, obsługujących powyżej 150 tys. mieszkańców, wejdzie obowiązek oczyszczania czwartego stopnia związanego z usuwaniem mikrozanieczyszczeń, co wymaga bardzo zaawansowanych technologii. Ciekawym i pozytywnym wyzwaniem jest rozszerzona odpowiedzialność producenta, czyli zaangażowanie (właśnie w kontekście dość kosztownego oczyszczania czwartego stopnia) producentów środków kosmetycznych i farmaceutyków, aby finansowo uczestniczyli w tym procesie. Tego typu rozwiązania znamy z gospodarki odpadami stałymi. 80% kosztów wdrażania czwartego stopnia oczyszczania będzie musiało być pokryte przez organizacje zrzeszające tych producentów. 20% ma pochodzić z innych źródeł  - mam nadzieję, że branżę wesprze budżet państwa.

TŚ: Wyzwania nie dotyczą więc wyłącznie komunalnych spółek wodno-kanalizacyjnych, ale także biznesu.

KR: Nowe regulacje będą miały dość duży wpływ na cały rynek. Inwestycje w zaawansowane technologie będą musiały podejmować nie tylko przedsiębiorstwa wodociągów i kanalizacji (tzw. PWiK-i), ale także dostarczający te technologie biznes. Na wszystko muszą znaleźć się fundusze i to nie tylko z taryf, co byłoby bardzo trudne dla odbiorców. W nowej dyrektywie mówi się także dużo o gospodarowaniu wodami opadowymi czy przelewach z kanalizacji ogólnospławnej. Zmienia się filozofia podejścia do tych przelewów – nie mówimy już o ilości ścieków odprowadzonych do odbiornika, ale o ich jakości, czyli ładunku zanieczyszczeń. Wszystko po to,  aby przelewy z kanalizacji nie zanieczyszczały zasobów wodnych.

Ciekawą kwestią jest monitoring organizmów chorobotwórczych, czym może zainteresować się Główny Inspektorat Sanitarny. Monitoring będzie dotyczył wirusów chorób zakaźnych występujących w ściekach – to lekcja wyniesiona z pandemii.

Podobnie jak w dyrektywie ws. jakości wody do spożycia, przepisy mówią również o dostępie do urządzeń sanitarnych, tak, aby grupy wykluczone mogły z nich korzystać za darmo. Olbrzymim wyzwaniem dla PWiK-ów i biznesu jest także zakładana przez dyrektywę neutralność energetyczna oczyszczalni.

TŚ: Na ile polska branża wodociągów i kanalizacji jest przygotowana do tych wyzwań? Ile zostało czasu na transponowanie dyrektywy do polskiego porządku prawnego?

KR: Mentalnie na pewno powinniśmy być przygotowani. Obowiązująca dyrektywa ściekowa pochodzi z 1991 roku, jest więc już naprawdę stara. Jeśli ktoś myślał, że będzie trwała wiecznie, mylił się. Sama branża od lat zdawała sobie sprawę z tego, że postęp naukowy i cywilizacyjny doprowadził do tego, że nie możemy już myśleć o zanieczyszczeniach w kontekście biogenów, czyli związków azotu i fosforu, jak mówi obecna dyrektywa, ale musimy spojrzeć na nie szerzej. Nowa dyrektywa zapewnia takie spojrzenie. Nie mówi już wyłącznie o eutrofizacji i redukcji biogenów, ale także o innych kwestiach takich jak ochrona zdrowia ludzkiego i środowiska, redukcja emisji gazów cieplarnianych oraz zużycia energii, nadzór nad jakością ścieków, transparentność zarządzania. Co do merytoryki, branża zasadniczo posiada odpowiednie kompetencje, choć w dużych ośrodkach sytuacja może być lepsza niż w mniejszych miejscowościach borykających się z obecną dyrektywą. Jako przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne wiemy jak rozbudowywać oczyszczalnie i jak współpracować z sektorem prywatnym czy administracją publiczną. Problematyczne oczywiście są finanse. Potrzebujemy racjonalnych taryf i wdrożenia rozwiązania, o którym mówi OECD, czyli modelu 3T – Tarrifs, Taxes, Transfers (taryf, podatków i transferów). Sektor nie może się opierać tylko na taryfach, gdyż dla ochrony odbiorców konieczne jest finansowanie z innych źródeł w postaci grantów, dotacji czy preferencyjnych kredytów. Jeśli chodzi o czas na wdrożenie dyrektywy, terminy są rozciągnięte od 2029 do 2045 roku kiedy ma nastąpić pełne zastosowanie czwartego stopnia oczyszczania.

TŚ: Jak wygląda sytuacja finansowa branży wodno-kanalizacyjnej?

KR: Pilnego uporządkowania wymaga kwestia taryf. Musimy skończyć z „szarpaniną” między centralnym regulatorem, czyli PGW Wodami Polskimi a przedsiębiorstwami. Trzeba uporządkować ten obszar tak, żeby wszyscy znali swoje kompetencje. To doraźna rzecz, którą należy uporządkować bardzo szybko, ponieważ przedsiębiorstwa przez ostatnich kilka lat borykały się przez nią z ogromnymi problemami finansowymi. Regulator długo nie akceptował taryf, a nawet jeśli zaczął to już robić, to ze względu na inflację są one znowu nieaktualne. Drugi wątek to inne źródła finansowania, o których mówi OECD. Obok KPO olbrzymią szansę tworzy tutaj tzw. Niebieski Ład (ang, Blue Deal) – opracowywana koncepcja instytucji unijnych, głosząca, że woda powinna znaleźć się w centrum uwagi naszych społeczeństw. Niebieski Ład porusza problem wody na bardzo wielu płaszczyznach. Jako przedsiębiorstwa wodno-kanalizacyjne, biznes i administracja powinniśmy zjednoczyć swoje siły, żeby pokazać nasze zainteresowanie możliwościami, jakie oferuje ta strategia.

TŚ: Na Niebieski Ład musimy jednak jeszcze poczekać. W październiku ub.r. rekomendacje na ten temat przedstawił Europejski Komitet Społeczno-Ekonomiczny, ale dalsze działania musi podjąć Komisja Europejska. Tymczasem obecna kadencja niedługo się kończy…

Czytaj też: Od mokradeł po wodociągi. Rekomendacje dla unijnego Niebieskiego Ładu

KR: To świetna okazja, żeby o nim mówić. Jesteśmy nauczeni na Zielonym Ładzie, że bardzo ważne jest informowanie i skupianie się na szczegółach. Dyrektywa ściekowa to dobry pretekst, żeby przypomnieć o Niebieskim Ładzie i przykład zamiany koncepcji w konkret. W kontekście wyborów europarlamentarnych pytajmy kandydatów, co wiedzą o wodzie, jakie jest ich podejście do gospodarki wodnej i jakie mają dla niej pomysły.

TŚ: Wspomniała Pani o zapisanym w dyrektywie wymogu osiągnięcia przez branżę wodno-kanalizacyjną neutralności energetycznej. Czy jej kondycja nie jest zatem ściśle związana rozwojem branży OZE, która również jest objęta unijnymi celami?

KR: Już dziś istnieją oczyszczalnie ścieków, które są bliskie niezależności energetycznej lub ją osiągnęły – produkują na tyle dużo energii, że są w stanie zrezygnować z kupowania jej na zewnątrz. Jesteśmy ściśle związani z całą energetyką. Jak kiedyś szacowaliśmy, ok. 1% zużycia energii w Polsce to wodociągi i kanalizacja. W obszarze produkcji energii z własnych źródeł, zwłaszcza ścieki są doskonałym materiałem do odzyskiwania ciepła i energii kinetycznej. Energię cieplną i elektryczną można również produkować w kogeneracji z biogazu. Pomysłów jest wiele. Biogaz jest też świetnym magazynem energii; oczyszczalnie mogą zapewnić jego stałą produkcję, ponieważ ludzie systematycznie wytwarzają ścieki, z których da się tworzyć biogaz. Jeśli chodzi o współpracę z energetyką odnawialną, widać, że w naszej branży doskonale rozwija się fotowoltaika. Są też bardzo ciekawe przykłady klastrów energii, w które zaangażowały się wodociągi; warto tu wymienić Słupsk albo Tychy, gdzie oczyszczalnia ścieków poza produkcją energii na własny użytek zasila jeszcze aqupark, czyli bardzo energochłonny obiekt. Oczywiście bardzo ważny jest efekt skali i dużo łatwiej będzie realizować te projekty w dużych miejscowościach, a trudniej w małych. Martwię się więc bardziej o małe oczyszczalnie ścieków, gdzie np. nie opłaca się fermentować osadu.

Czytaj też: Obligatoryjna produkcja energii z osadów ściekowych? Wod-kan jest na to gotowy

TŚ: Co w takim razie można w nich zrobić?

KR: Potrzeba pieniędzy, a być może także np. rozpatrzenia możliwości budowy biogazowni we współpracy z rolnictwem czy przemysłem spożywczym. Na pewno małe oczyszczalnie ścieków będą potrzebowały dużo większego wsparcia niż duże obiekty.

TŚ: Porozmawiajmy o współtworzonym przez Izbę Gospodarczą „Wodociągi Polskie”, projekcie badawczym ReNutriWater, którego celem jest wyższy stopień zamykania lokalnych obiegów wodnych i odzyskiwania wody. Na ile założenia projektu mają wpisywać się w zmiany prawne nałożone przez rewizję dyrektywy ściekowej?

KR: Myślę, że tą inicjatywą wstrzeliliśmy się w odpowiedni moment, ponieważ nowa dyrektywa mocno podkreśla znaczenie odzysku wody ze ścieków, który powinien być wdrażany wszędzie tam, gdzie jest to możliwe. W projekcie ReNutriWater właśnie nad tym pracujemy – w jaki sposób odzyskiwać wodę ze ścieków i wykorzystywać ją lokalnie. W 2020 r. pojawiło się rozporządzenie o jakości wody odzyskiwanej ze ścieków, które koncentruje się na rolnictwie i podlewaniu roślin. Wzorujemy się na tym rozporządzeniu, ale chcemy iść dalej i pokazać, że odzyskana woda może być wykorzystywana np. do mycia ulic czy podlewania terenów zielonych w miastach. Projekt jest finansowany z programu Interreg Baltic Sea Region (regionu Morza Bałtyckiego) i ma swoje reguły. Bardzo istotna jest współpraca z tzw. grupami docelowymi – musimy dużo mówić o tym co robimy i edukować szczególnie samorządy. Budujemy także tzw. piloty, czyli rozwiązania, które będą mogły być kopiowane w różnych miejscach regionu i nie tylko. Pokazujemy, że wodę po oczyszczaniu ścieków trzeba jeszcze podczyścić i zdezynfekować, żeby nie pozostały w niej żadne szkodliwe zanieczyszczenia mikrobiologiczne. Szukamy więc tanich, ale skutecznych rozwiązań do dezynfekcji. Wyznaczamy też obszary zielone w miastach w Finlandii czy na Łotwie, które w ramach eksperymentu podlewamy odzyskaną wodą. Trzeci pilot dotyczy budowy szklarni – w Danii, Finlandii i Łotwie – w których będziemy porównywać rozwój roślin podlewanych wodą odzyskaną oraz kranową. Uczymy się na własnych doświadczeniach i wiedzy, ale bardzo nam zależy na współpracy z krajami południa Europy – Hiszpanią, Włochami, Cyprem czy Maltą - które mają większe doświadczenie w odzysku wody ze ścieków. Nie jest to tam taka nowinka jak w Europie Północnej.

TŚ: Jakie podmioty biorą udział w projekcie?

KR: Uczestnicy ReNutriWater pochodzą z obszaru zlewiska Morza Bałtyckiego. Mamy 14 partnerów, którymi są przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, gminy, małe i średnie przedsiębiorstwa, jednostki naukowo-badawcze i organizacje branżowe takie jak IGWP. Mamy różne perspektywy i podejścia, ale musimy znaleźć wspólny grunt – co uważam za zdecydowanie pozytywny aspekt projektu. Przez pierwszy rok – od stycznia 2023 r. – przygotowywaliśmy piloty, które niedługo będą mogły ruszyć. Udało nam się wypracować dla nich ścisłe wytyczne, dotyczące m.in. badań jakościowych i laboratoryjnych, które powiedzą nam o efektywności prowadzonych procesów. Opracowaliśmy koncepcję oceny ryzyka. Zaczęliśmy prace nad dostępnym online narzędziem dla samorządów, w których będą mogły oszacować swój lokalny potencjał odzysku wody. Chcemy opracować modele biznesowe pokazujące efektywną współpracę różnych interesariuszy, w tym gmin i operatorów oczyszczalni ścieków.

Szymon Majewski: Dziennikarz Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Jeśli chodzi o postęp procesu legislacyjnego, Parlament i Rada muszą jeszcze formalnie zatwierdzić porozumienie, zanim będzie ono mogło wejść w życie. Jak pisze na stronach IGWP Klara Ramm
https://www.igwp.org.pl/wytyczne-po-zakonczeniu-trialogu-w-sprawie-dyrektywy-sciekowej/

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Gminy nie nadążają z kontrolą szamb i przydomowych oczyszczalni. Raport BGK i IEŚ (10 maja 2024)Odorowe refleksje nt. biogazowni (23 kwietnia 2024)Biogaz na wyciągnięcie ręki dla sektora wod-kan (03 kwietnia 2024)Litwa vs. Polska: system przydomowych oczyszczalni ścieków pod (pełną) kontrolą państwa? (20 marca 2024)Stan polskich wód powierzchniowych wykazuje postępy, jednak wciąż nie zadowola (14 marca 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony