Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
Certyfikacja dla miast ISO 37120 – Smart City firmy Arcadis
Szkło grzewcze EGLAS - przejrzystość i komfort cieplny firmy Saint-Gobain

Polityka klimatyczna to nie idée fixe, ale konkret finansowy i gospodarczy

a+a-    Powrót       20 marca 2019       Powietrze i klimat   

Naiwne myślenie o polityce klimatycznej i brak konkretnych działań lokuje Polskę na pozycji europejskiego marudera. Jednym z elementów strategii naszych sąsiadów staje się sprzedaż zielonej energii do Polski. Dr Maciej Bukowski wskazuje, jak słony rachunek zapłacimy, jeśli nie podejmiemy działań.

Maciej Bukowski
Prezes WiseEuropa, doktor nauk ekonomicznych

Teraz Środowisko: Jutro [przyp. red. – 21 marca 2019 r.] ukaże się raport pt. „Nowe otwarcie. Polska na drodze zeroemisyjnej gospodarki” napisany przez zespół WiseEuropa pod Pańską redakcją. Jakie były motywy powstania tego raportu?

Maciej Bukowski: Głównym motywem była nasza krytyczna refleksja nad kształtem polskiej polityki klimatycznej, wciąż pozostającej w fazie strategicznej i operacyjnej niedojrzałości. Państwo podejmuje wiele inicjatyw, ale wyraźnie widać, że nie traktuje tego obszaru do końca poważnie, nie ma spójnej wizji, strategii działania ani jednoznacznych ambicji. A temat naprawdę jest ważny, bo polityka klimatyczna to obecnie jeden z najważniejszych globalnych tematów.

W raporcie przedstawiamy jej wymiar krajowy, finansowy i międzynarodowy, zarówno w ujęciu strategicznym (jako elementu polityki rozwojowej państwa), jak i operacyjnym (jako przedmiotu działań bieżących). Analizujemy, jak w Polsce wygląda planowanie konkretnych aktywności państwa i osiąganie założonych celów.

TŚ: I jakie wyciągają Państwo wnioski?

MB: Niestety diagnoza jest niepokojąca. Polskie podejście do polityki klimatyczno-energetycznej z ostatniej dekady poniosło porażkę: prawdopodobnie nie wypełnimy żadnego z celów na 2020 r.

TŚ: Czy raport ma być swego rodzaju otrzeźwiającym kubłem zimnej wody?

MB: Na pewno życzylibyśmy sobie, żeby skłonił do refleksji. Liczymy na to, że publikując go, skierujemy polską debatę publiczną na trochę inne tory niż te, po których toczy się ona obecnie. Horyzont naszego myślenia zbyt często zawęża się do konieczności lub nie budowy nowych bloków węglowych czy niekończących się dyskusji o wartości rozwoju energetyki jądrowej zamiast siłowni wiatrowych, podczas gdy inne kluczowe kwestie zupełnie umykają naszej uwadze. Czas na pogłębioną debatę jest wprost wymarzony, bo karty są jeszcze w grze, rząd ledwo co opublikował Plan na rzecz Energii i Klimatu do 2030 roku (KPEiK), a do końca roku musi przygotować długookresową strategię niskoemisyjną do 2050 roku.

Dużo dzieje się w warstwie legislacyjnej UE, jesienią zeszłego roku został przyjęty tzw. Pakiet Zimowy, który wyznacza konkretne kierunki działań Unii na polu klimatycznym. Aktywizują się wszystkie kraje europejskie, ale także np. Chiny, które mają przecież ogromny wpływ na gospodarkę i klimat całej planety. Krótko mówiąc, polityka klimatyczna jest jednym z głównych tematów dyskusji gospodarczych i rozwojowych na świecie. I byłoby dobrze, gdyby Polska także zdawała sobie z tego sprawę. Może w jakimś stopniu, dzięki naszemu raportowi, uda się przekonać decydentów, żeby odeszli od nieskutecznego sposobu działania, jaki zdominował ostatnie kilkanaście lat. Warto, żeby zrozumieli, że konieczność tej zmiany nie wynika z kwestii wizerunkowych, lecz z całkiem realnych kosztów, jakie będziemy ponosić nie wywiązując się z celów rozwoju OZE, efektywności energetycznej czy redukcji emisji w sektorach ETS i non-ETS. Bez zmiany dotychczasowego kursu, konieczność poniesienia przez polski budżet i firmy wielomiliardowych finansowych konsekwencji politycznego bezwładu będzie nie do uniknięcia już w latach 20. XXI wieku. Ten temat jest w Polsce całkowicie przemilczany, podczas gdy powinien być centralnym punktem dyskusji o polityce rządu i jej konsekwencjach. Dzisiejsze życie w słodkiej nieświadomości w ostatecznym rozrachunku może nas słono kosztować.

TŚ: W raporcie wskazujecie rekomendacje, jak tego uniknąć.

MB: Tak, wskazujemy konkretne zmiany, jakie należy wdrożyć w Polsce, by nie przegapić szans, ale też uniknąć zagrożeń, które wiążą się z polityką klimatyczną. Choć Polska stara się być widoczna na arenie międzynarodowej polityki klimatycznej, czego dowodem była organizacja Szczytu Klimatycznego w Katowicach, jak i dwóch poprzednich w Poznaniu i Warszawie, realnie rzecz biorąc wynosimy z tych wydarzeń jako kraj bardzo mało. Skoro już decydujemy się na regularne ponoszenie konkretnych kosztów organizacyjnych tego typu wydarzeń, powinniśmy wiedzieć, po co to robimy.

To, że nie mamy zdolności do odgrywania znaczącej roli w kształtowaniu kierunków światowej polityki klimatycznej ani nie umiemy wykorzystać naszej aktywności w tej sferze z korzyścią dla Polski, wynika z tego, że sami nie mamy realnej strategii działania na polu krajowym. Bez wystarczająco licznych, a zarazem odpowiednio wykwalifikowanych kadr, będziemy zawsze musieli opierać nasze działania na pracy pojedynczych profesjonalistów, zajmujących się kwestiami strategii klimatycznej z doskoku pomiędzy innymi, angażującymi ich sprawami. Polski model prowadzenia polityki klimatycznej w wymiarze międzynarodowym jest więc pochodną nieskutecznego modelu działania na polu krajowym i deficytów zasobowych, przekładających się na deficyty wiedzy, planowania i możliwości realnego działania.

TŚ: Wracając jeszcze do COP 24 w Katowicach, eksperci oceniają jednak, że miał on dużo większe oddziaływanie społecznie niż poprzednio organizowane w Polsce Konferencje Klimatyczne.

MB: Tak, zgodzę się z tym. Ale to tylko potwierdza tezę, że reagujemy z opóźnieniem, a nasze zaległości w sferze percepcji polityki klimatycznej wynoszą kilkanaście lat. Dziś dowiadujemy się – jako opinia publiczna, administracja i klasa polityczna – o kwestiach, które w innych krajach dyskutowano przed dekadą, a o zagadnieniach dyskutowanych dziś, jak np. zrównoważonym finansowaniu czy gospodarce zeroemisyjnej, nawet nie słyszeliśmy. Z tych opóźnień percepcji, wynikają opóźnienia w działaniu, niewypełnianie zobowiązań, a już niedługo realne koszty, kiedy wzrost cen uprawnień do emisji uderzy po kieszeni nieprzygotowany polski przemysł i konsumentów energii zaskoczonych, że czas, kiedy inni inwestowali w budowę zeroemisyjnej gospodarki, myśmy stracili na pozorowanych działaniach.

Państwa ościenne robią bardzo dużo, żeby przejść na gospodarkę niskoemisyjną i pozbyć się konieczności kupowania tych uprawnień. My udajemy, że do 2030 roku nie musimy robić nic. Nic więc dziwnego, że – jak wynika z naszych rozmów w ekspertami z innych państw - jednym z elementów strategii niemal wszystkich naszych sąsiadów jest sprzedaż zielonej energii do Polski. Czesi, Niemcy, Szwedzi czy Bałtowie widzą, że przy obecnej polityce Polska na pewno nie będzie w stanie nadążać za resztą Europy w redukcji emisji gazów cieplarnianych nie tylko w energetyce, ale i całej gospodarce, na czym nasi sąsiedzi będą mogli dobrze zarobić.

Póki co, naszym taktycznym sojusznikiem są Niemcy, którzy nadal mają sporo energetyki węglowej, emisyjnego przemysłu czy samochodów spalinowych. W odróżnieniu do nas bardzo poważnie przygotowują się jednak do transformacji. Już przyjęły strategię, zgodnie z którą w 2038 roku definitywnie odejdą od węgla. Także w sferze transportu i przemysłu mają konkretny plan i go realizują. My – o czym mówimy w raporcie - jesteśmy za nimi daleko w tyle.

TŚ: To co Polska powinna przede wszystkim zrobić?

MB: Widzimy potrzebę powołania wyodrębnionej instytucji administracji publicznej dedykowanej do wdrażania działań klimatycznych, odpowiednio dobrze umocowanej w strukturze rządowej i dysponującej adekwatnym budżetem i wykwalifikowanymi kadrami. Taka jest praktyka wielu państw, które są liderami pozytywnych zmian, np. Danii, Szwecji czy Wielkiej Brytanii. Działania ad hoc jak powoływanie pełnomocnika ds. smogu czy rozpraszanie zasobów między kilka resortów, z których każdy zatrudnia 1-3 osoby zajmujące się polityką klimatyczną nie ma sensu. Z takim podejściem nie poradzimy sobie z ogromem zadań jakie wynikają z konieczności dekarbonizacji energetyki, przemysłu, transportu, budownictwa czy przestawienia świata finansów na tory zrównoważone. Trzeba także wypracować ambitną strategię działania, spójną z celami z Paryża i zobowiązaniami całej UE, wycofać się z błędnych decyzji ostatnich lat i konsekwentnie realizować, monitorować oraz poddawać ewaluacji i weryfikować przyjęty plan działań z horyzontem trzydziestoletnim. W raporcie wskazujemy na dziewięć kluczowych elementów takiego nowego otwarcia.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Przemysł to wciąż niedoceniany gracz w klimatycznym rozdaniu (22 marca 2019)Chiński rząd: Nielegalna produkcja substancji zubożających warstwę ozonową nie jest tolerowana (21 marca 2019)Dzieci nie ryby i swój głos mają (18 marca 2019)Brak porozumienia ministrów w sprawie unijnej strategii energetycznej do 2050 r. (06 marca 2019)Ślad węglowy inwestycji nabiera coraz większego znaczenia (26 lutego 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony