Korzystając z naszej strony internetowej, wyrażają Państwo zgodę na używanie cookies. Więcej informacjiClose
SklepSUEZ.pl - podstawiamy kontener na odpady pod Twój dom - i masz to z głowy! firmy SUEZ
Maszyna kompostująca Oklin GG02 firmy Interseroh Polska

Spalarnie czarno na białym, czyli jak surowce wtórne idą z dymem

a+a-    Powrót       07 października 2019       Odpady   

Jaki będzie system gospodarowania odpadami w Polsce w perspektywie 10-15 lat? Dlaczego palące problemy nie powinny być rozwiązywane na skróty oraz jakie są założenia taksonomii opracowywanej właśnie w UE, wyjaśnia Paweł Głuszyński z Towarzystwa na rzecz Ziemi.

Paweł Głuszyński
Ekspert Towarzystwa na rzecz Ziemi

Teraz Środowisko: Opublikował Pan ostatnio interaktywną mapę, która przedstawia spalarniany krajobraz Polski, na który składają się instalacje zajmujące się termicznym unieszkodliwianiem odpadów komunalnych, medycznych, niebezpiecznych; w tym cementownie. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest ich całkiem sporo, w tym także inwestycji planowanych. Zacznijmy od pytania natury ogólnej, czy spalarnie są potrzebne w systemie gospodarowania odpadami?

Paweł Głuszyński: Odpowiedz brzmi: spalarnie nie są potrzebne, albo prawie zawsze nie są potrzebne. To „prawie” wynika z tego, że należy wziąć pod uwagę, z jakim rodzajem odpadów mamy do czynienia. Niektóre ze względu na swoje właściwości rzeczywiście mogą obecnie wymagać termicznego przekształcenia, jak np. pewne kategorie odpadów niebezpiecznych czy odpady medyczne zawierające cytostatyki(1). Generalnie jednak dla wszystkich rodzajów odpadów istnieją inne alternatywne metody unieszkodliwiania, niektóre wymagają dłuższego procesu ich przetwarzania lub rozdzielenia poszczególnych rodzajów odpadów, co wiąże się oczywiście z ekonomiką procesów. Mamy więc do czynienia z jednej strony z silnym lobby przemysłu spalarnianego, a z drugiej z indolencją decydentów, którym najprościej i najłatwiej podjąć decyzję o szybkim i łatwym załatwieniu problemu (spalić i już!). Niemiej jest to myślenie bardzo krótkowzroczne, szczególnie w kontekście zmienianej strategii i przepisów unijnych.

TŚ: Czyli Pana zdaniem to, co już funkcjonuje, wystarcza?

PG: Z moich analiz wynika, że wydajność istniejących instalacji do przetwarzania odpadów komunalnych jest wystarczająca, by zrealizować unijny limit 10 proc. odpadów dopuszczonych do składowania. Przy założeniu oczywiście, że spełniamy wszystkie inne wymogi takie jak: poprawna segregacja odpadów, odpowiednie poziomy recyklingu oraz redukcja wytwarzanych odpadów u źródła. To będzie musiało się stopniowo w Polsce zmieniać, czy się to komuś podoba, czy nie. To zaś oznacza, że cały system z biegiem czasu będzie ewoluował w kierunku wytwarzania coraz mniejszej ilości odpadów zmieszanych, będzie coraz mniej tych, które nie nadają się do recyklingu. Przemysł już to dostrzega i deklaruje zmiany.

TŚ: Czy rozumie Pan przez to, że w perspektywie jutra budowa nowych spalarni odpadów komunalnych nie ma sensu?

PG: Dokładnie. Rekomendowałbym raczej zmianę optyki. Zamiast z uporem maniaka dążyć do budowy kosztownych instalacji, powinniśmy stawiać na selektywną zbiórkę u źródła, recykling materiałowy i kompostowanie. To będzie dłuższy proces, ale na pewno bardziej efektywny, również od strony ekonomicznej. Z punktu widzenia biznesowego budowa spalarni jest projektem przewidywanym przynajmniej na 25 lat. Tymczasem za 10-15 lat powinniśmy mieć w Polsce już zupełnie inny system. Nie mamy innego wyjścia, jeśli chcemy uniknąć płacenia kar zarówno na poziomie krajowym, jak i unijnym. Głównym celem nowej polityki unijnej jest domknięcie cykli i cyrkulacja surowców w gospodarce, a nie ich przekształcenie w popiół. Produkty, które nie nadają się do ponownego wykorzystania i recyklingu, muszą być przeprojektowane lub całkowicie wyeliminowane z rynku.

TŚ: Zapowiedział Pan aktualizację swojej mapy w marcu 2020 r., gdyż ta obecna nie uwzględnia instalacji, które zostały wpisane do Wojewódzkich Planów Gospodarki Odpadami (WPGO), ale wciąż nie wiadomo, jaki będzie ich los.

PG: Mamy do czynienia z dość dziwną sytuacją, bo większość wpisanych spalarni odpadów komunalnych jest „uśpiona”, tzn. ich inwestorzy nie złożyli nawet wniosków o wydanie decyzji o uwarunkowaniach środowiskowych, o pozwoleniu na budowę nie wspominając. W branży mówi się nawet, że niektórzy inwestorzy chcieli odsprzedać swoje uprawnienia do realizacji projektów, ale na razie nie widać zainteresowania. Szczerze mówiąc część z tych instalacji została zaplanowana bez sensu, w znacznej odległości od większych ośrodków miejskich i gdzie nie ma w ogóle sieci ciepłowniczej więc o kogeneracji można zapomnieć… a nawet gdyby taka sieć istniała, to i tak wytworzonej energii nie udałoby się w pełni wykorzystać.

TŚ: Na Śląsku rozważa się budowę ośmiu spalarni. Co Pan o tym sądzi?

PG: Sytuacja jest dość skomplikowana. W Zabrzu uruchomiono współspalarnię odpadów, która wykorzystuje RDF, oprócz węgla i biomasy. Ma pozwolenie na 70 tys. ton. Druga inwestycja, która nadal nie ma pozwolenia na budowę, miała być usytuowana w Oświęcimiu, czyli na granicy województw, więc na pewno ściągałaby też odpady ze Śląska. Tym bardziej, że była przewidywana na 120 tys. ton odpadów komunalnych i RDF.

TŚ: Tej inwestycji jednak nie będzie, jakie alternatywy ma zatem Śląsk?

PG: Śląsk dysponuje swoją cementownią, która ma pozwolenie na spalanie 168 tys. ton, więc są to potencjalnie ogromne moce przerobowe. Dodatkowo ma bliski dostęp do cementowni położonych w Opolskiem. Te instalacje już istnieją, nawet gdyby wymagały jakiegoś doinwestowania, to byłoby to nieporównywalnie mniejsze kwoty niż budowa nowych instalacji, których koszt pochłonąłby grubo ponad miliard złotych.

TŚ: Czy te potencjalne instalacje, które zostały uwzględnione w WPGO, mają zagwarantowane współfinansowanie ze środków publicznych?

PG: W ustawie o odpadach zapisano, że tylko instalacje wpisane do WPGO mają prawo do ubiegania się o środki publiczne, więc nie jest to gwarancja, a potencjalna możliwość. Szanse na dofinansowanie nowych spalarni ze środków unijnych są zerowe, bowiem inwestorzy nie zdążą przygotować wymaganej dokumentacji do obecnego programu, który wkrótce się kończy, a z kolei w nowej perspektywie finansowej Unia nie przeznaczy funduszy na ten cel. Wszystkie instalacje spoza listy mogą liczyć tylko na finansowanie czysto komercyjne.

TŚ: Spójrzmy na Europę. Mówi się, że tam spalarniany rynek jest już nasycony. Co z państwami, gdzie spala się nawet 50 proc. odpadów?

PG: Są kraje, gdzie spala się dużo, ale to będzie musiało się zmienić, bo po prostu nie osiągną wymaganego poziomu 65 proc. recyklingu. Państwa będą musiały dokładnie wykazać, że ich odpady zostały poddane recyklingowi.

TŚ: Czyli w całej Europie zmienia się klimat dla spalarni?

PG: Oczywiście, w nowej perspektywie finansowej nie będzie już pieniędzy na tego typu inwestycje, nawet jeśli będą pracowały z odzyskiem energii. Zrobiono jedynie małe wyłączenie dla niektórych specyficznych regionów, np. wysp, gdzie ze względów ekonomicznych sądzi się, że trudne byłoby zagospodarowanie odpadów w inny sposób.

Dodatkowo, UE jest na etapie opracowywania specjalnej taksonomii, która stanowi wprost, że żadna instytucja publiczna nie powinna przeznaczać funduszy na cele niezgodne z GOZ. Termiczne unieszkodliwianie odpadów nie mieści się w portfolio zielonych inwestycji. Trwa jeszcze dyskusja, co do statusu cementowni spalających odpady, ale póki co, uznano je za mieszczące się w ramach gospodarki cyrkularnej.

TŚ: UE myśli jeszcze o innych środkach dyscyplinujących kraje członkowskie.

PG: Rzeczywiście, np. w zeszłym tygodniu na forum UE odbyła się dyskusja na temat mechanizmów finansowych, które miałyby stymulować GOZ. Mówiono m.in. o tym, że być może zostanie nałożony podatek od spalania odpadów. A skoro już to powiedziano publicznie, to najprawdopodobniej zostanie to zaproponowane i rządy będą musiały się do tego ustosunkować. Warto to wiedzieć i nie pchać się w inwestycje, które nie mają przyszłości.

Dane płynące z krajów starej UE wyraźnie wskazują, że wszędzie tam, gdzie funkcjonują spalarnie odpadów, system jest droższy o co najmniej 30 proc. Myślmy zatem perspektywicznie i zamiast puszczać surowce wtórne z dymem, odzyskujmy je. I zarabiajmy.

Katarzyna Zamorowska: Dziennikarz, prawnik

Przypisy

1/ Leki cytostatyczne to leki wykorzystywane w leczeniu chorób nowotworowych.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Trwa nabór ofert na dostawę odpadów komunalnych do spalarni w Rzeszowie (16 października 2019)Plany prawie dwukrotnego powiększenia zdolności spalarni odpadów w Rzeszowie. Podpisano list intencyjny (09 października 2019)Sprawą osadów ściekowych z „Czajki” zajmie się prokuratura (24 września 2019)Prawidłowa segregacja dotyczy także odpadów zmieszanych (20 września 2019)11 zastępów straży gasiło pożar w spalarni odpadów w Dąbrowie Górniczej (30 sierpnia 2019)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony