Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
21.02.2024 21 lutego 2024

System kaucyjny bez ROP to przepis na problemy. W 2025 r. ten drugi powinien kosztować 4 mld zł

Czy system kaucyjny w Polsce ma szansę zadziałać bez Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta? Jakie bariery blokują rozwój recyklingu? Co można zrobić, by podnieść jakość selektywnej zbiórki? Debata ekspertów.

   Powrót       30 stycznia 2024       Odpady   

Pytaniom, odpowiedziom, diagnozom i opiniom na powyższe tematy poświęcono znaczną część pierwszej sesji podczas 15 Konferencji Selektywna zbiórka, segregacja i recykling odpadów, która od 30 stycznia do 1 lutego br. odbywa się w Pałacu i Folwarku Łochów. O jednym z najważniejszych przepisów regulujących gospodarkę odpadami w UE, czyli przyjętej w 2018 r. rewizji dyrektywy odpadowej (dyrektywie Parlamentu Europejskiego i Rady UE nr 2018/851 z 30 maja 2018 r.) wspomniał ekspert Krajowej Izby Gospodarczej, Krzysztof Kawczyński. Przepisy obligują państwa członkowskie UE do wprowadzenia systemów Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta. Mimo upływu sześciu lat, w Polsce w dalszym ciągu brakuje ROP-u, choć, jak zauważył Kawczyński, doszło do dwóch prób przyjęcia odpowiedniej ustawy; w 2019 i 2022 r.

Cztery modele ROP

- Projekt ustawy sprzed dwóch lat poszedł na półkę i nie doczekał się wcielenia w życie. Zgłoszono do niego ponad 1000 uwag, nigdy jednak nie dokonano ich reasumpcji. Projekt przewidywał podział strumienia odpadów opakowaniowych na konsumenckie i pozostałe, wprowadzał dodatkową opłatę za opakowania z gospodarstw domowych i, zgodnie z wymogami dyrektywy, ustanawiał koordynatora systemu, którym miał być IOŚ-PIB – przypomniał Krzysztof Kawczyński, dodając, że po nieudanych podejściach nadszedł „najwyższy czas na wdrożenie optymalnego modelu ROP w Polsce”. Czerpiąc przykłady z innych państw europejskich, przedstawiciel KIG wyróżnił cztery podstawowe modele wdrożenia i funkcjonowania systemu. – Pierwszy z nich to model fiskalno-dystrybucyjny, w którym Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta opiera się na uiszczaniu przez wprowadzających opakowania pewnego rodzaju podatku. Model drugi zasadza się na współpracy gmin i producentów, natomiast w trzecim to producenci przejmują obowiązki dotyczące finansowania i organizacji systemu. Należy za to odrzucić model czwarty, czyli dotychczasową polską drogę do ROP, ponieważ okazał się nieskuteczny – punktował Kawczyński. Jak stwierdził, optymalny jest model drugi, zakładający współpracę gmin oraz wprowadzających opakowania na rynek. Wdrożenie go jest sprawą niecierpiącą zwłoki i jeśli do niego nie dojdzie, samorządy i biznes czekają „poważne problemy”. – Optymalnie zmiana ustawy powinna zostać przygotowana do trzeciego kwartału 2024 r. Interesariusze mieliby jeden kwartał na przygotowanie, a od 2025 r system mógłby funkcjonować. To model i czas, który możemy dobrze wykorzystać – mówił Krzysztof Kawczyński.

Nie doprowadzać do problemów

Według przedstawionych przez Kawczyńskiego szacunków, w 2025 r. system ROP w zakresie opakowań powinien kosztować ok. 4 mld zł, z czego ok. 2,8 mld zł pochodziłoby z opłat opakowaniowych za opakowania konsumenckie. Od „nowego ROP” rynek oczekuje kilku kluczowych kwestii – pokrycia przez wprowadzających faktycznych kosztów zagospodarowania odpadów opakowaniowych, kształtowania opłat przedsiębiorców zgodnie z zasadami eko-modulacji, harmonizacji obowiązków w zakresie przygotowania do recyklingu i ponownego użycia, powołania koordynatora zapewniającego uczciwą konkurencję między organizacjami zbiorowej realizacji obowiązków przedsiębiorców, a także powołania rady programowej, która będzie służyć jako forum do dialogu, ale otrzyma również pewne uprawnienia decyzyjne. Reprezentant KIG negatywnie ocenił wcześniejsze wprowadzenie systemu kaucyjnego, który – zgodnie z ustawą przyjętą latem ub.r. – ma obowiązywać od 1 stycznia 2025 r. – Całościowy system ROP powinien poprzedzić system kaucyjny, który stanowi jego małą część. W przeciwnym wypadku dojdzie do poważnych reperkusji dla gmin, które mogą spowodować kolejną „rewolucję śmieciową” i przełożyć się na wyższe koszty dla mieszkańców – ostrzegał Krzysztof Kawczyński. Wprowadzony w oderwaniu od ROP system kaucyjny będzie brzemienny w skutki. Może objawić się znaczącym zmniejszeniem ilości odpadów odbieranych przez gminy od mieszkańców przy dalszej konieczności utrzymywania infrastruktury do zbiórki i segregacji, grozi problemami ze sprawozdawczością i ewidencją odpadów, zmarginalizuje obrót opakowaniami zwrotnymi oraz doprowadzi do „destrukcji organizacyjnej i finansowej” systemów selektywnej zbiórki. W związku z tym, postulował specjalista, wdrożenie systemu kaucyjnego należy przesunąć np. na 2027 r., kiedy będzie już obowiązywał pełny i efektywny ROP.

Czytaj też: Ustawa o systemie kaucyjnym opublikowana. Co mówi o niej branża odpadowa?

Przede wszystkim – stabilność

Problemy poruszone przez Krzysztofa Kawczyńskiego powracały na panelu dyskusyjnym, w którym obok przedstawiciela KIG udział wzięli Michał Dąbrowski z Polskiej Izby Gospodarki Odpadami, Karol Wójcik z Izby Branży Komunalnej, Andrzej Sobolak ze Stowarzyszenia Biorecykling, Anita Palukiewicz z Kancelarii Prawnej SSW oraz Krzysztof Gruszczyński z firmy Alba Polska. Rozmowę poprowadził Piotr Talaga z odpowiedzialnej za organizację konferencji firmę Abrys. Paneliści zastanowili się nad kolejnymi, obok wprowadzenia ROP i korekty systemu kaucyjnego, potrzebami gospodarki odpadami w Polsce. Jak zwróciła uwagę Anita Palukiewicz, kwestią od której nie da się uciec, jest edukacja oraz wspieranie konsumentów, którzy powinni mieć realną możliwość wybierania bardziej przyjaznych środowisku, opartych na ekoprojektowaniu, produktów. Krzysztof Gruszczyński mówił o konieczności rozwoju Bazy Danych o Odpadach i realizacji recyklingu z frakcji podsitowej odpadów. Wybrzmiała też potrzeba stabilności prawnej jako niezbędnego warunku prosperity branży. – Przedsiębiorcy z branży odpadowej proszą o kilka lat spokoju. Do zmian ustaw nt. gospodarki odpadami dochodzi nawet kilka razy w roku. W takich warunkach nikt o zdrowych zmysłach nie będzie brał kredytu ani inwestował swoich oszczędności. Biznes chce inwestować – ale na stabilnym rynku. Warto też przyspieszyć procesy wydawania decyzji środowisk czy pozwoleń zintegrowanych. Musimy odwrócić role – to przedsiębiorca ma być podmiotem, którego obsłuży urzędnik – punktował Krzysztof Kawczyński. Do „likwidacji barier prawnych” i konieczności sprzyjającej gospodarce odpadami polityce planowania przestrzennego wzywał również Karol Wójcik, który za „klucz do udrożnienia systemu oraz zahamowania wzrostu cen dla mieszkańców” uznał inwestycje w instalacje do przetwarzania odpadów.

Czytaj też: "Ryzyko inwestowania w gospodarkę odpadami jest ogromne" - gospodarka odpadami A.D. 2024

Czy cele są słuszne?

Podczas panelu pojawiły się opinie kwestionujące zasadność i sprawiedliwość oficjalnych celów recyklingu, nałożone przez zrewidowaną ramową dyrektywę odpadową. Takie stanowisko wyraził Michał Dąbrowski, według którego inne państwa UE niekoniecznie spełniają wspólnotowe wymogi, oczekiwane także od Polski. – Czytając w oficjalnych dokumentach UE o tym, że 50% odpadów z selektywnej zbiórki idzie na eksport, zaczynam się zastanawiać na ile robiące to kraje spełniają cele recyklingu. Inna kwestia to obowiązujące definicje składowania, spalania i recyklingu. Finlandia spala 60% swoich odpadów i składuje 1%. Jeżeli w trakcie termicznego przekształcania odpadów komunalnych powstaje 25% zużla, jest to zaklasyfikowane jako recykling, mimo, że powinno być jako odzysk lub składowanie. U nas te same procesy nie są uznawane za recykling, ponieważ nie przebiliśmy się przez biurokratyczny mur – mówił Dąbrowski. Przedstawiciel Polskiej Izby Gospodarki Odpadami przestrzegał przed „nadgorliwością”, którą miałoby być ustanawianie przez Polskę ambitnych celów recyklingu i ponownego użycia. – Takie działania oznaczają koszty społeczne w postaci m.in. dużego wzrostu cen. Kto je wytrzyma? – pytał retorycznie.

"Galopada nierealnych celów"

O „naiwności” oraz „galopadzie nierealnych celów” opowiadał także Andrzej Sobolak, nawołując do wprowadzania w pierwszej kolejności odpowiednich rozwiązań technologicznych, prawnych i organizacyjnych. W przekonaniu prezesa stowarzyszenia Biorecykling dotyczy to m.in. pogodzenia interesów samorządów oraz wprowadzających na rynek, czego nie bierze pod uwagę system kaucyjny w planowanym kształcie. - Jeśli wskutek systemu kaucyjnego gminy nie będą mogły się wywiązać ze swoich obowiązków dotyczących selektywnej zbiórki i recyklingu, zostaną ukarane, zapłacą mieszkańcy i być może znowu rząd będzie musiał dopłacać do samorządowych systemów. Naiwność w pewnych rozwiązaniach i sposobach realizacji zadań może doprowadzić do dużych problemów – mówił Sobolak.

Komentując wprowadzenie systemu kaucyjnego przed ustanowieniem ROP, Anita Palukiewicz przychyliła się do opinii prezentowanych wcześniej przez Krzysztofa Kawczyńskiego. W ocenie prawniczki, „nie ma możliwości żeby system kaucyjny bez ROP funkcjonował prawidłowo”, a utrata cennych surowców, przekierowanych do systemu, zaszkodzi także gminom. Karol Wójcik nazwał system kaucyjny „nakładką” na właściwy, fundamentalny system ROP-u, który w gospodarce odpadami musi pełnić najważniejsze znaczenie. – Interesariuszy w ROP jest wielu i wprowadzenie go to ciężka praca. Potrzebujemy tego systemu, jego wejście w życie wymaga jednak odwagi politycznej – ocenił Wójcik. Krytykę obecnej wersji systemu kaucyjnego kontynuował Krzysztof Gruszczyński, twierdząc, że przerzuca ona koszty na mieszkańców. – Wszystkie podmioty zgodzą się co do tego, że w ustawie o systemie kaucyjnym należy wydłużyć vacatio legis. W tym czasie musimy przeprowadzić poważna dyskusję o ROP, w wyniku której wprowadzający będą także współfinansować zbiórkę, sortowanie i przetwarzanie odpadów – powiedział.

Preferencje dla krajowego recyklatu

Pod koniec debaty uczestnicy panelu zostali zapytani o bariery rozwoju recyklingu w Polsce. Michał Dąbrowski wskazał na barierę popytową, proponując wprowadzenie wymogu użycia europejskiego i polskiego recyklatu zamiast importowanego. – Skoro przyznaliśmy recyklingowi wiodącą rolę w gospodarce odpadami, róbmy go z naszych odpadów. W ramach gospodarki europejskiej stwórzmy warunki dla tych, którzy chcą inwestować. Trzeba zamknąć łańcuch opłacalności funkcjonowania przedsiębiorcy na rynku, a w zamawianie produkowanego lokalnie recyklatu powinny zaangażować się także samorządy – mówił przedstawiciel Polskiej Izby Gospodarki Odpadami. – Potrzeba także domknięcia systemu – realnej kontroli tego jaka część odpadów zostaje przeznaczona do recyklingu, a jaka trafia za granicę. To ważne również z biznesowego punktu widzenia – dodała Anita Palukiewicz. We wzmocnieniu surowcowych frakcji odpadów – tworzyw sztucznych, papieru i szkła – kosztem frakcji zmieszanej recepty upatrywał Krzysztof Gruszczyński, ponownie odwołując się do instrumentu, którym jest ROP. – Frakcje surowcowe muszą być tańsze od odpadów zmieszanych, do czego może doprowadzić tylko ROP. Będzie to oznaczać realną pomoc finansową dla gmin, które zaczną automatycznie dążyć do tego, żeby poziom selektywnej zbiórki rósł także w budownictwie wielorodzinnym, gdzie obecnie występują z nią największe problemy – podsumował Gruszczyński.

Szymon Majewski: Dziennikarz

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Świat polubił systemy kaucyjne. Przegląd globalnych nastrojów z ostatniego dwudziestolecia (20 lutego 2024)Wiceszefowa MKiŚ: będzie nowela ustawy kaucyjnej, choć system ma ruszyć od 2025 r. (15 lutego 2024)Wiceminister MKiŚ: nie mogę potwierdzić, że ROP wejdzie w tym roku (08 lutego 2024)Wiceszefowa resortu klimatu: będą dodatkowe konsultacje z branżą ws. kaucji (19 stycznia 2024)50 forintów za puszki i butelki jednorazowego użytku. System kaucyjny debiutuje na Węgrzech (05 stycznia 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony