Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
28.04.2024 28 kwietnia 2024

Energia prosto od krowy. Przydomowe biogazownie u podnóża Kilimandżaro

Fundacja Ekonomiczna Polska – Afryka Wschodnia wybudowała u podnóża Kilimandżaro pierwszych 20 przydomowych biogazowni. Dzięki projektowi współfinansowanemu z rządowego programu Polska Pomoc, zyskują tanzańscy drobni rolnicy i środowisko naturalne.

   Powrót       01 grudnia 2023       Energia       Artykuł promocyjny   

Budowa przydomowych biogazowni jest częścią dużego projektu, jaki od 2019 roku w Tanzanii realizuje we współpracy z regionalnie działającą u podnóża Kilimandżaro mleczarnią Kondiki Fundacja Ekonomiczna Polska – Afryka Wschodnia (PEAEF). W efekcie partnerom projektu finansowanego przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP w ramach programu Polska Pomoc, udało się dokonać szeregu zmian zmieniających mleczarnię Kondiki z niewielkiego, lokalnego i wiejskiego „warsztatu przetwórczego” w małe, ale dobrze zorganizowane przedsiębiorstwo.

- W latach 2019-2020 przeprowadziliśmy szereg inwestycji m.in. zwiększających zdolności magazynowania skupowanego mleka poprzez zakup w Polsce zbiorników schładzających mleko, uporządkowany został system sprzedaży produktów, zaprojektowana wizualizacja graficzna produktów, nowe opakowania i sieć sprzedaży w oparciu o własne małe hurtownie. Zbudowano też prosty system oczyszczania ścieków poprodukcyjnych, dokonano szeregu zmian w zakresie zarządzania finansami mleczarni – podkreśla prezes PEAEF Robert Zduńczyk. Kolejne działania – czasowo przerwane przez pandemię COVID-19 – kontynuowane były w 2022 i 2023 roku, w tym budowa pierwszych ponad 20 przydomowych biogazowni. – W efekcie z końcem 2023 roku skala skupu i sprzedaży mleka wzrosła z 1,5 tys. w 2019 do ok. 6 tys. litrów dziennie – podkreśla prezes Fundacji.

Potrzeba „dobrej energii”

Nieodzownych „produktem ubocznym” hodowli bydła jest obornik. Jak wynika z badań prowadzonych od 2001 r. przez Uniwersytet Przyrodniczy w Poznaniu, każda pryzma obornika jest w zasadzie naturalną biogazownią, która emituje do atmosfery nie tylko metan (gaz cieplarniany 25-krotnie silniejszy niż CO2), ale także N2O, gaz 298 razy silniej działający od dwutlenku węgla. Jeśli jednak obornik rozkłada się w systemie zwanym beztlenową komorą fermentacyjną, gaz jest wychwytywany i może być wykorzystany do wytwarzania energii odnawialnej, którą z powodzeniem można stosować w gospodarstwach domowych. – Jednym z ważnych problemów, jakie dotykają mieszkańców Afryki, w tym także Tanzanii, jest ograniczony dostępu do energii, która wykorzystywana jest na potrzeby przygotowywania posiłków. Tanzania, choć posiada surowce energetyczne m.in. gaz ziemny i węgiel, to jednak korzysta z nich w małym stopniu ze względu na nierozwiniętą infrastrukturę ich wydobywania i dystrybucji. W ostatnich latach poprawił się dostęp do gazu w butlach, jednak jest on ciągle drogi dla przeciętnego Tanzańczyka. Wobec stale rosnących cen paliw i ograniczonego dostępu do nich, rodziny mieszkające na terenach rolniczych najczęściej pozyskują darmową biomasę z wycinki okolicznych drzew lub kupują węgiel drzewny produkowany w innych wylesianych przez to rejonach kraju. Choć drzewa w Afryce rosną zdecydowanie szybciej, to jednak dalej liczy się to w latach. Duży przyrost naturalny i przez to popyt na energię, przyczynia się zatem do szybkiego pustynnienia wielu obszarów. Jedną z alternatyw dla wycinki drzew mogą być właśnie przydomowe biogazownie, które pozwalają na uzyskanie niezależnego i taniego źródła energii – metanu wykorzystywanego na potrzeby gospodarstw domowych właśnie do gotowania posiłków – mówi Robert Zduńczyk.

Czytaj też: Publikacja "Biogaz w Polsce 2023. Nowe otwarcie"

Jak wyjaśnia prezes PEAEF gotowanie ciepłych posiłków jest głęboko zapisane w kulturze mieszkańców Afryki. – W środowisku, gdzie praktycznie cały rok dostępna jest świeża żywność, nie ma potrzeby jej innego przetwarzania i konserwowania, niż bieżące gotowanie. Wiąże się to ze stałą potrzebą zapewnienia gospodarstwom domowym opału, najczęściej właśnie drewna. I tu pojawia się dodatkowy kontekst problemu. Obowiązek ten spoczywa przede wszystkim na afrykańskich kobietach. Jest to dla nich nie tylko bardzo czasochłonne, ale często i niebezpieczne zajęcie. Nierzadko po drewno muszą udawać się daleko od swojego miejsca zamieszkania, podczas zbierania opału w lesie zdarza się, że padają ofiarą gwałtów lub atakowane są przez dzikie zwierzęta – mówi Robert Zduńczyk.

Praktyczny i pożyteczny proces fermentacji

Sam proces działania przydomowej biogazowni nie jest skomplikowany. Metan powstaje w wyniku rozkładu odchodów zwierzęcych. Gnojówkę miesza się z wodą i umieszcza w wybudowanych, szczelnie zamkniętych kulistych komorach fermentacyjnych, które z reguły zlokalizowane są na tyłach zagrody dla krów. Tam rozkładają ją naturalne bakterie, uwalniając metan. Gaz zbiera i spręża się w górnej części zbiornika, a następnie rurkami doprowadzany jest do gospodarstwa, gdzie poprzez spalanie dostarcza energii do gotowania, grzania wody, czy też oświetlenia domu. Co niemniej ważne - w procesie produkcji metanu powstaje również naturalny, bogaty w minerały nawóz, wykorzystywany w rolnictwie. – W wyniku działania bakterii, powstaje naturalny nawóz, który w stosunku do pierwotnego obornika, składa się z prostszych, a przez to łatwiej przyswajalnych elementów. Jest on następnie wykorzystywany przy uprawie m.in. bananów i kawy. Dzięki dodatkowemu nawożeniu tych upraw lepiej one rodzą, zwiększają się zbiory – podkreśla prezes Fundacji.

- Mimo wielu początkowych obaw razem z mężem nie żałujemy tej decyzji. Po wybudowaniu przy naszym domu biogazowni zyskaliśmy nie tylko gaz potrzebny do gotowania w kuchni. Zyskałam również dodatkowy czas, który mogę poświęcić dla siebie i rodziny, a który wcześniej zabierały mi dalekie, męczące i często niebezpieczne wyprawy po drewno – podkreśla Theresia Shayo, jedna z rolniczek z wioski Mwika w regionie Kilimandżaro.

- Na początku miałem wątpliwości, czy biogazownia będzie rzeczywiście działać i czy nie będą to wyrzucone pieniądze – mówi Sadikiel, mąż Theresii. - Ale gdy zrozumiałem, jak nieskomplikowany i naturalny jest to proces, dałem się przekonać. Dziś od dwóch lat gotowanie nic nas nie kosztuje.

Koszt budowy jednej instalacji biogazowej o wielkości komory 6 m3 to ok. 2 mln szylingów tanzańskich (ok. 4 tys. zł). Tanzańscy partnerzy projektu mogli skorzystać z 50 proc. bezzwrotnego dofinansowania budowy biogazowej inwestycji pochodzącego ze środków MSZ RP przekazanych PEAEF w ramach programu Polska Pomoc. Pozostałą część stanowiły ich środki własne pochodzące z prowadzonej działalności rolniczej lub kredytów bankowych.

Niektórzy zwolennicy spektakularnych technologii chroniących środowisko naturalne mówią, że skala pozytywnego oddziaływania takiej biogazowni w gospodarstwie posiadającym 3-4 krowy jest niewielka. Ale czy właśnie oparcie się na prostych i praktycznych rozwiązaniach i adresowanie dużych problemów przez tworzenie wielu punktów oddziaływania nie jest trwalszym sposobem na rozwój? Przykłady rolników z Kilimandżaro pokazują, że tak może być.

Artykuł powstał we współpracy z Fundacją Ekonomiczna Polska – Afryka Wschodnia (PEAEF)

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Odorowe refleksje nt. biogazowni (23 kwietnia 2024)Ożywienie w segmencie biogazowni rolniczych do 500 kW (18 kwietnia 2024)Dynamika budowy biogazowni rolniczych będzie się zwiększać (08 kwietnia 2024)Jak rolnictwo może skorzystać na biogazowniach? (08 kwietnia 2024)Jak minimalizować biogazowe ryzyka inwestycyjne? (08 kwietnia 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony