Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
21.02.2024 21 lutego 2024

„Ryzyko inwestowania w gospodarkę odpadami jest ogromne” - gospodarka odpadami A.D. 2024

O tym, o co ubiega się branża odpadowa, jakie zmiany zdeterminują jej rozwój w najbliższych latach i jakie hamulce należałoby poluzować, rozmawiamy z przewodniczącym Rady RIPOK Piotrem Szewczykiem.

   Powrót       16 stycznia 2024       Odpady   
Piotr Szewczyk
Przewodniczący Rady RIPOK

TŚ: Jakie są najważniejsze potrzeby gospodarki odpadami w Polsce w 2024 roku? Czy jest to np. wprowadzenie Rozszerzonej Odpowiedzialności Producenta albo podniesienie poziomu świadomości społecznej na temat selektywnej zbiórki?

PSz: Wymienia Pan procesy długofalowe. O ROP rozmawiamy od lat – fundamentalną kwestią w tym obszarze jest ekoprojektowanie. Dopóki producent nie będzie odpowiadał za jakość i zdolność do recyklingu tego, co wprowadza na rynek, gospodarka odpadami będzie wobec takich produktów i opakowań bezsilna. Z kolei doskonalenie świadomości społecznej i wiedza jest permanentnym procesem ciągłej edukacji, która powinna odbywać się np. za pośrednictwem systemu edukacji i wszelkich środków komunikacji społecznej w tym np. za pomocą popularnych seriali.

TŚ: W zakresie ekoprojektowania pewne ruchy zachodzą na poziomie unijnym – w grudniu ub.r. porozumienie ws. rozporządzenia na ten temat przyjęły Rada UE i Parlament Europejski.

PSz: To jest na razie pierwsza jaskółka zmiany. Kłania się potrzeba możliwości łatwego naprawiania produktów, podatności opakowań na recykling, rezygnacji z małych opakowań wielomateriałowych i wielowarstwowych – jest w tym zakresie naprawdę wiele do zrobienia. Zastanawiając się nad kondycją gospodarki odpadami, warto sobie uświadomić, że to bardzo uregulowana prawnie, a wręcz przeregulowana dziedzina. Zmienność ustawodawstwa dotyka całej branży – według istniejących szacunków, przepisy w tej materii są nowelizowane średnio 24 razy w roku. Co dwa tygodnie dochodzi do jakiejś zmiany. Zamiast zajmować się naszymi podstawowymi obowiązkami, jako branża musimy cały czas pilnować przepisów i nadążać za nowymi wymaganiami. Często są one uzasadnione i wynikają ze zmian w prawodawstwie unijnym, ale w wielu wypadkach luźno wiążą się z realiami. Stabilizacja i strategiczne stanowienie prawa jest więc ważnym postulatem, o który upominamy się jako branża od lat, ale efekty są raczej mierne.

TŚ: Czy możemy przywołać przykłady takiej „nadpodaży prawa”?

PSz: W ostatnim okresie dają się nam we znaki częste, a wręcz permanentne zmiany decyzji administracyjnych – pozwoleń zintegrowanych i sektorowych. To podstawowy problem eksploatacyjny, ale i inwestycyjny, czyli blokujący rozwój i modernizację branży oraz wdrażanie przez nią nowych efektywniejszych ekonomicznie i środowiskowo technologii. Kolejną kwestią jest tzw. rozporządzenie pożarowe – na fali masowej propagandy mówiącej, że wszędzie palą się odpady, znacznie wzrosły koszty gospodarowania odpadami oraz realizacji inwestycji. Przełożyło się to na problemy eksploatacyjne oraz podniosło koszty systemu ponoszone ostatecznie przez obywateli.

TŚ: Polskę obowiązują cele związane z osiąganiem poziomów recyklingu selektywną zbiórką, ustanowione na mocy m.in. Ramowej Dyrektywy Odpadowej. Jak przebiega ich realizacja?

PSz: Poziomy recyklingu nie są jedynym, obiektywnym wskaźnikiem jakości systemu gospodarki odpadami – powinna nim być także ilość wytwarzanych odpadów. Na tym polu jest bardzo dużo do zrobienia. Wskaźnik recyklingu jest połączony w dyrektywnie ze wskaźnikiem przygotowania do ponownego użycia co bezpośrednio wiąże się z wydłużaniem życia produktów czy ich w miarę prostą naprawą. Te działania powinny mieć pierwszeństwo. Tak zresztą jest zapiane w hierarchii postepowania z odpadami, zawartej w dyrektywnie ramowej. Recykling to już następny etap działania, czyli przetworzenie odpadów powstałych z produktów po okresie użytkowania na surowiec podstawowy co zawsze oznacza poniesienie  dodatkowych kosztów, zużycie energii i emisje do środowiska. Czy nie byłoby prościej stworzyć możliwość wymiany i punkty wymiany np. dla baterii w telefonach komórkowych, które nie mogą być obecnie używane dłużej niż 2-3 lata? Takie przykłady można mnożyć. Potrzebujemy więcej elementów systemu nastawionych na zmniejszanie ilości wytwarzanych odpadów i związanych z tym obciążeń dla środowiska, a nie na ich wytwarzanie w dużych ilościach i późniejsze poddawanie recyklingowi

TŚ: Redukcja ilości wytwarzanych odpadów to odpowiedzialność wprowadzających na rynek, co jednak może zrobić branża komunalna, która nimi zarządza?

PSz: Tak długo jak na wejściu do instalacji komunalnej nie będziemy dostawać dobrych, podatnych na recykling odpadów, znaczna ich część nie będzie się do tego nadawać w żadnych logicznych i ekologicznych oraz uzasadnionych ekonomicznie ramach. Przetwarzać da się niemal wszystko, w tym nawet często przywoływane zużyte pampersy, ale koszty tego działania są kosmiczne. Powinniśmy więc iść w kierunku ograniczania wytwarzania i upraszczania konstrukcji produktów – tak jak wspomniałem, priorytetem pod tym względem powinien być ROP począwszy od etapu ekoprojektowania. Nawet jeśli przemysł dorzuci jakieś pieniądze do systemu gospodarki odpadami w systemach gminnych, te koszty per saldo i tak poniosą obywatele, jako klienci nabywający produkty.

TŚ: Jak obecnie przedstawiają się kary za brak realizacji celów osiągania poziomów przygotowania do ponownego użycia i recyklingu? Czy gminy często je ponoszą?

PSz: Samo obliczanie poziomów recyklingu jest dość kłopotliwe; jako Polska przyjęliśmy jedną z dostępnych, ale niedoskonałych metod. Będziemy płacić kary, ponieważ co roku mamy do czynienia z praktycznie 10% wzrostu wymaganych poziomów. Już w tym roku będziemy mieli problem z ich osiągnięciem, bo w aktualnych warunkach i przy tej jakości wytwarzanych odpadów oraz przy braku realnej ROP po prostu nie da się tego zrobić. Mamy wiele dobrych instalacji, które w wielu przypadkach nie ustępują instalacjom w Europie Zachodniej, ale brakuje nam wielu elementów uzupełniających i porządkujących system. Przede wszystkim przemysł w ramach ROP powinien przejąć „żółty worek”(1), czyli to, co wprowadza na rynek, a nie – jak to zakłada ustawa o systemie kaucyjnym – wybrać z niego najbardziej wartościowe odpady, a ich resztę zostawić gminie, która będzie musiała ponieść te same lub nawet wyższe koszty zagospodarowania. Gminy już nie osiągają drastycznie rosnących poziomów, a w następnych latach będzie z tym coraz gorzej.

Czytaj też: Jak gminy radzą sobie z realizacją celów w gospodarce odpadami? [INFOGRAFIKA]

TŚ: Z czego właściwie wynikają te problemy? Mówi Pan, że mamy dobre technologie zgospodarowania odpadów – czy to nasza odpowiedzialność jako obywateli, że nie segregujemy odpadów tak jak powinniśmy, producentów, którzy wytwarzają nieprzetwarzalne produkty, czy czegoś jeszcze innego?

PSz: Czynników jest wiele. Mieszkańcy segregują coraz lepiej – w ostatnich 10-15 latach widzimy w tym zakresie dużą poprawę. Oczywiście zdarzają się odstępstwa od reguły, ale np. w Niemczech nie jest lepiej i może lepsze efekty przyniósłby znany ze Skandynawii system wzajemnej kontroli, w której sąsiad pilnuje sąsiada. Problemem są także moce przerobowe instalacji recyklingu. W ostatnich latach polska branża recyklingu mocno się skurczyła. Stało się tak przez wspomniane już przepisy pożarowe, których wymagania wyeliminowały z rynku większość mniejszych podmiotów. Niektóre z tych wymagań były wręcz absurdalne i wyśrubowane ponad wszelkie standardy europejskie. Pozostaje nie rozwiązany problem zagospodarowania frakcji kalorycznej nie nadającej się do recyklingu i małej ilości oraz braku wydajności instalacji fermentacji selektywnie zbieranych bioodpadów. Luka inwestycyjna oszacowana w opracowaniu IOS PIB jest w tym zakresie ogromna.

TŚ: Należy więc ułatwić działalność firmom zajmującym się recyklingiem?

PSz: Przede wszystkim należy wyeliminować niepotrzebne hamulce. W tej chwili prowadzimy procesy inwestycyjne, po wybudowaniu instalacji zgłaszamy je do odbioru, a może się okazać, że właśnie zmieniło się prawo i dana inwestycja nie może być odebrana i przekazana do eksploatacji, ponieważ nie spełnia aktualnych wymogów. Nie ma obecnie możliwości uzyskania pozwolenia zintegrowanego w trakcie budowy czy na etapie projektowania, a później tylko jego zweryfikowania, czy instalacja powstała zgodnie z projektem i wymaganiami. Ryzyko inwestowania w gospodarkę odpadami jest więc ogromne, dlatego inwestycji jest niewiele i są one obarczone znacznym ryzykiem.

Czytaj też: 34% opakowań z papieru i tektury. Ilościowe dane o gospodarce odpadami w 2021 r. od IOŚ-PIB

TŚ: Czy dostrzega Pan w gospodarce odpadami ryzyko pewnych sprzecznych interesów – np. między rozwojem spalarni odpadów, a realizacją celów recyklingu i redukcją wytwarzania odpadów, albo w ramach wspomnianego już systemu kaucyjnego? W tej ostatniej kwestii samorządy podnosiły obawy, że system nadwątli ich poziomy zbiórki, a co za tym idzie, narazi je na kary.

PSz: Po pierwsze, system gospodarki odpadami powinien być spójny i koordynowany. Temu mają służyć Krajowy Plan Gospodarki Odpadami i plany wojewódzkie. Te dokumenty są, delikatnie mówiąc, różnej jakości.

Co do spalarni, jeszcze kilkanaście lat temu były one skrajnie limitowane – tymczasem teraz mogą one powstawać niemal w każdym miasteczku. Oczywiście nie powstają jeszcze w takiej ilości i w tej chwili nie mamy nadmiernej wydajności w spalarniach, ale nie ma tu koordynacji. Równocześnie, nie można ich traktować jako konkurencji dla innych elementów gospodarki odpadami, ale jako element domykający system, gdzie trafiają tylko odpady nienadające się do recyklingu. W tej chwili nie ma już nowych spalarni odpadów zmieszanych – spala się w nich tylko odpady resztkowe po ich mechanicznym przetworzeniu i skierowaniu do recyklingu, tego co może do niego trafić. Niedługo będziemy mieli w Polsce ok. 15 spalarni (wszystkie z odzyskiem energii)  – tymczasem w Niemczech i we Francji jest ich 100, a cele recyklingu są przez te kraje osiągane. Podkreślę jeszcze raz – spalarnia nie jest wrogiem recyklingu, jest integralnym elementem systemu. Spalajmy z odzyskiem energii to, co ma wartość energetyczną, ale nie nadaje się do recyklingu.

Co do systemu kaucyjnego, trafią do niego odpady z tworzyw sztucznych, i to te najbardziej wartościowe, czyli głównie wybrane rodzaje butelki PET po wodzie mineralnej i napojach (ale już nie produktach mlecznych) oraz puszki aluminiowe i stalowe. „Śmietanka” zostanie wręcz wybrana z żółtego worka – daje to ok. 50% wartości surowców wtórnych sprzedawanych przez instalacje komunalne. Tymczasem mają one tylko pieniądze z opłat wnoszonych przez gminy, na które składają się mieszkańcy płacąc za odpady. Per saldo, aby utrzymać się w kosztach i mieć możliwość działania, instalacje komunalne będą musiały zrekompensować sobie spowodowany systemem kaucyjnym ubytek przychodów ze sprzedaży najcenniejszych surowców. Jak to zrobią? Oczywiście podnosząc ceny. Gmina będzie płacić więcej, a najcenniejsze odpady przechwyci ktoś inny i nie wiadomo gdzie one trafią, bo nie jest to prawnie uregulowane. Nie wiadomo również gdzie w ramach systemu kaucyjnego będą rozliczane poziomy recyklingu. Zgodnie z ustawą ma się to odbywać w miejscu, gdzie znajduje się sklep, do którego oddało się opakowanie. Wyobraźmy więc sobie miasto i gminę obwarzankową dookoła niego. Mieszkańcy gminy zaniosą butelki do supermarketów w mieście, przez co wzrośnie jego poziom recyklingu, gminy natomiast nie. Będzie to niesprawiedliwe. Może też być sytuacja odwrotna, zależnie od lokalizacji sklepów.

SzM: Jak wygląda polska droga do cyrkularności?

PSz: Składujemy coraz mniej odpadów – a moglibyśmy jeszcze mniej dzięki rozwojowi spalarni odpadów resztkowych, tak jak ma to miejsce w Szwecji albo Danii, gdzie składowanie wynosi 2-3%. Aby gospodarka o obiegu zamkniętym była możliwa przy ograniczeniu  dostarczania świeżych surowców i wytwarzania odpadów, które musimy zagospodarować, surowiec trafiający do sortowni a następnie do recyklingu  na wejściu musi być odpowiedniej jakości. Powracamy więc do ekoprojektowania które jest warunkiem sine qua non GOZ. Gospodarka odpadami sama w sobie nie jest w stanie tego zapewnić na następnych etapach życia produktu. Jednym z elementów wdrożenia idei, którą jest GOZ, stanowi ROP – a więc nałożenie na producentów pewnych obowiązków związanych z tym, co wprowadzają na rynek.

SzM: Która frakcja będzie tematem numer jeden i „królową odpadów” w 2024 roku?

PSz: Moim czarnym koniem najbliższej przyszłości są bioodpady. Zarówno ogrodowe, jak i bioodpady kuchenne. Odchodzimy już sukcesywnie od jednorazowego procesu spalania biomasy, przy którym emituje się dwutlenek węgla a materia organiczna jest unicestwiana. Natomiast selektywne zbieranie bioodpadów i przetwarzanie ich w procesach fermentacji a następnie kompostowania daje nam potężny efekt synergii. Po pierwsze, realizujemy w znacznym zakresie  wymagane poziomy recyklingu, bo bioodpady stanowią 25-30% odpadów komunalnych; recykling jest więc dzięki temu bazowo osiągnięty na poziomie co najmniej 20%. Po drugie, wytwarzamy energię odnawialną – zarówno elektryczną, jak i cieplną. Możemy wytwarzać biometan – nośnik energetyczny, który łatwo jest magazynować i transportować. Mając odpowiednie zbiorniki na biogaz, możemy sterować wytwarzaniem energii. Instalacja fermentacji z magazynem biogazu to jedna z niewielu w pełni sterowanych OZE. Materia biologiczna węgla organicznego nie jest wypuszczana w powietrze w postaci CO2 , ale w postaci środka nawozowego przywracamy ją naturze – jako humusowy środek nawozowy o bogatej zawartości próchnicy. Tego potrzebują nasze stepowiejące i coraz bardziej wyjałowione gleby.

Szymon Majewski: Dziennikarz Teraz SamorządWięcej treści dotyczących samorządów w zakładce Teraz Samorząd.

Przypisy

1/ Tj. frakcję metali i tworzyw sztucznych.

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Anita Sowińska: spalarnie uzupełnieniem, a nie kluczowym elementem systemu odpadowego (08 lutego 2024)Zewnętrzne koszty przemysłowych zanieczyszczeń powietrza. Polska wśród największych trucicieli (31 stycznia 2024)System kaucyjny bez ROP to przepis na problemy. W 2025 r. ten drugi powinien kosztować 4 mld zł (30 stycznia 2024)Szkolenie dla wnioskodawców FENX 01.04. Nabory ws. GOZ bez tajemnic (22 stycznia 2024)KAS udaremniła wwóz do Polski z Litwy 12 ton odpadów motoryzacyjnych (18 stycznia 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony