Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
21.02.2024 21 lutego 2024

Próby osuszania dotknęły większości torfowisk w Polsce. Obraz sytuacji przed Światowym Dniem Mokradeł

Przeważająca większość torfowisk w Polsce została osuszona, tymczasem ich rola w zatrzymywaniu emisji CO2 jest nieoceniona. Potrzebujemy nowych instrumentów odtwarzania terenów podmokłych – w 53. rocznicę przyjęcia Konwencji Ramsarskiej mówi nam dr Łukasz Kozub z Centrum Ochrony Mokradeł.

   Powrót       31 stycznia 2024       Ryzyko środowiskowe   
dr Łukasz Kozub
członek zarządu Centurm Ochrony Mokradeł, pracownik naukowy Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.

TŚ: W 2021 r. Centrum Ochrony Mokradeł na zlecenie Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska przygotowało Strategię ochrony mokradeł na lata 2022-2032. Jaką wizję zawiera ten dokument?

ŁK: Polska jako sygnatariusz Konwencji Ramsarskiej jest zobowiązana do przygotowania takiej strategii. Jest ona jednak tak samo mało wiążąca jak sama konwencja, podobnie jak inne konwencje ONZ. Poprzednia 10-letnia Strategia straciła swoją ważność, a CMok [Centrum Ochrony Mokradeł - przyp. red.] wygrało ogłoszony przez MKiŚ przetarg na przygotowanie nowej. Efekt naszych prac zaskoczył jednak ministerstwo – Strategia była szersza niż się spodziewano. Pojawiło się w niej zbyt wiele wątków kosztownych ze społeczno-ekonomicznego punktu widzenia, żeby ówczesne kierownictwo ministerstwa mogła tą strategię przyjąć. Strategia ostatecznie nie weszła w życie. Wyszliśmy w niej poza wąsko rozumiane mokradła, czyli wody powierzchniowe i aktualnie podmokłe tereny, które stanowią jedynie ułamek pierwotnej powierzchni obszarów podmokłych. Np. mokradłowy charakter zachował się jedynie na ok. 15% oryginalnej powierzchni torfowisk. W naszej strategii uwzględniliśmy również konieczność prowadzenia działań na obszarach, które mokradłami aktualnie nie są, ale nimi były i utraciły swój charakter na skutek celowego osuszenia.

TŚ: I wymagają odtworzenia?

ŁK: Kiedy tworzyliśmy strategię, było już wiadomo, że Komisja Europejska przygotowuje rozporządzenie Nature Restoration Law, które będzie wymagać nie tylko ochrony już istniejących, dobrze zachowanych ekosystemów, ale także odtwarzania zniszczonych, bez czego nie uda się skutecznie odpowiedzieć na zmiany klimatu oraz kryzys bioróżnorodności. Strategia mówi więc o osuszonych torfowiskach, wskazując cel odtworzenia na poziomie 30% w ciągu 10 lat. Taki sam poziom odtworzenia osuszonych torfowisk do 2030 r. w swojej obecnej wersji wskazuje Nature Restoration Law.

Czytaj też: Przywrócić nawodnienie, odnowić bagna. Oczekiwania Centrum Ochrony Mokradeł

TŚ: Jakimi środkami według strategii ma odbywać się odtworzenie?

ŁK: Szczególnie w Polsce większość zdegradowanych, osuszonych torfowisk stanowi własność prywatną. Pewna ich część znajduje się również w rękach Państwa np. na obszarach zarządzanych przez Lasy Państwowe, czy na gruntach rolnych w zarządzie Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa, a więc agendy podległej Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, w większości dzierżawionych rolnikom. Realizacja wspomnianego celu odtworzenia torfowisk na poziomie 30%, mogłaby w głównej mierze opierać się właśnie o grunty państwowe. Jednakże nawet w przypadku gruntów prywatnych na torfowiskach duża ich część, mimo formalnie bycia gruntami rolnymi, nie służy do produkcji żywności, ale jest osuszana i utrzymywana w „dobrej kulturze rolnej” jedynie celem pozyskiwania dopłat bezpośrednich. Oczywiście na osuszonych torfowiskach jest też produkowana żywność, np. dla branży mleczarskiej, która w dużej mierze opiera się na sianokiszonce pochodzącej z łąk na osuszonych torfowiskach. Ogólnie osuszone gleby torfowe stanowią ok. 4-5% powierzchni gruntów rolnych w Polsce, a szacuje się że pochodzi z nich aż 41% emisji gazów cieplarnianych całego sektora rolniczego. Oczywiście w przypadku terenów prywatnych należałoby zrekompensować ich właścicielom ewentualne straty.

TS: W jaki sposób mogłyby wyglądać rekompensaty?

ŁK: Takim mechanizmem mogą być dopłaty związane z łagodzeniem zmian klimatu – właściciele torfowisk mogliby dostawać pieniądze za utrzymywanie odpowiedniego wysokiego poziomu wód gruntowych i ograniczanie przez to emisji CO2, a dopłata rekompensowałaby im ew. spadek dochodów z tej ziemi. Jeśli państwo dopłaca do samochodów elektrycznych czy instalacji fotowoltaicznych, celem walki ze zmianami klimatu, równie dobrze może subsydiować tego rodzaju działania na torfowiskach. Takie wsparcie w ramach programów rolno-środowiskowo-klimatycznych funkcjonuje już w kilku europejskich państwach: np. w Holandii, Belgii, Niemczech i Irlandii,. Z drugiej strony warto rozwijać mechanizmy wsparcia prywatnego, np. w ramach offsetu węglowego za emisje z innych źródeł. Przedsiębiorstwa, nie mogące same ograniczyć swoich emisji gazów cieplarnianych, mogłyby kupować od właścicieli gruntów torfowych, którzy ograniczyli swoje emisje poprzez ograniczenie lub powstrzymanie ich odwadniania, jednostki redukcji emisji.

TŚ: Jak często podkreślają przedstawiciele Centrum Ochrony Mokradeł, w Polsce osuszono ok. 85% torfowisk. Jak przebiegał ten proces?

2 lutego Światowym Dniem Mokradeł

Tegoroczne obchody Światowego Dnia Mokradeł zaplanowane są m.in. na Uniwersytecie Warszawskim. CMOK organizuje konferencję z polskimi ekspertami specjalizującymi się w ochronie mokradeł i obszarów wodnych. Zaplanowana jest także wizyta terenowa i atrakcje dla dzieci. Kliknięcie w ramkę odnosi do programu wydarzeń.

ŁK: Ta wartość może być niedoszacowana. 85% to dane z lat 90. XX wieku, zbierane przez Instytut Melioracji i Użytków Zielonych, nota bene odpowiedzialny za znaczną część osuszeń w czasach PRL. Zbadano wówczas roślinność obszarów mokradłowych i torfowiskowych i to podstawie oceny roślinności możemy powiedzieć, że ok. 15% torfowisk Polski w latach 90. pozostawała podmokła. Nie wiemy jednak ile z nich zachowało się w nienaruszonej formie. Nie jest tak, że tych 15% podmokłych torfowisk nie przecina żaden rów. Zakładam, że do pewnych prób osuszenia doszło na ok. 95% polskich torfowisk. Niektórych natomiast po prostu nie udało się skutecznie osuszyć, stąd powtarzany pułap 85%. Zakładam również, że obecnie sytuacja jest gorsza niż w latach 90, ponieważ systemy melioracyjne zostały miejscami jeszcze rozbudowane lub powstały nowe. Poza tym zmiany klimatu potęgują problem suszy. Równocześnie jednak na niektórych nieużytkowanych już torfowiskach stare rowy mogły też zostać pozatykane przez bobry, przez co „samonawodniły” się na nowo. Co nie bez znaczenia, sam proces osuszania był rozłożony w czasie i historycznie sięga nawet epoki zaborów. Planowe i powszechne osuszanie terenów podmokłych na większą skalę rozpoczęło się w XVII wieku w Holandii, a na ziemie polskie dotarło na przełomie XIX i XX wieku. Najbardziej ucierpiał zabór pruski w którym kładziono nacisk na maksymalne uproduktywnienie terenów podmokłych oraz panowanie nad wodą. Niemcy bardzo skutecznie osuszyli swoje torfowiska. Równolegle już w połowie XIX wieku, choć bardziej ekstensywnie, w zaborze rosyjskim meliorowano np. bagna biebrzańskie.

TŚ: Czy można oszacować wpływ tych procesów na emisje i ocieplenie klimatu?

ŁK: Projektowanie tego wstecz jest bardzo trudne – trzeba byłoby oszacować powierzchnię nieistniejących już torfowisk. Obszar dawnego torfowiska możemy często rozpoznać po charakterystycznym układzie rowów. Szczególnie w Polsce zachodniej, gdzie melioracje zaczęły się bardzo wcześnie, jest to trudniejsze, ponieważ nie ma tam już torfu i został tylko piasek. Decesja, czyli ulatnianie się CO2 do atmosfery, skutkuje obniżaniem się powierzchni osuszonego torfowiska o mniej więcej 1 cm rocznie; torfowiska osuszone 200 lat temu, które miały ok. 2 m miąższości torfu dziś już nie istnieją. Trzeba by więc wziąć pod uwagę ile z tej powierzchni utraciliśmy. Globalne, bardzo zgrubne, szacunki mówią aż o ponad 32 miliardach ton węgla, które trafiły do atmosfery z osuszonych torfowisk od 1750 roku.

Czytaj też: Torfowiska: Wielowiekowy sprzymierzeniec może obrócić się przeciwko nam

TŚ: Odtwarzanie czynnych torfowisk, postulowane przez CMoK i zalecane w takich aktach jak Nature Restoration Law, ma służyć walce ze zmianą klimatu. Na czym polega wkład torfowisk w ograniczanie emisji?

ŁK: Jako jedna ze stron UNFCCC Polska raportuje swoje emisje gazów cieplarnianych. Jeden z sektorów emisji obejmuje użytkowanie gruntów i jego część stanowią emisje z osuszonych torfowisk. Problem w tym, że nie raportujemy ich właściwie. Według raportu przygotowanego dla WWF przez prof. Wiktora Kotowskiego, Polska zachowuje się jakby tych emisji prawie nie było, tymczasem odpowiadają za ok. 10% wszystkich antropogenicznych emisji z naszego kraju. Można nad nimi łatwiej i mniej kosztownie zapanować niż np. nad emisjami z energetyki – odtwarzając torfowiska. Na początek powinniśmy rzetelnie przygotowywać raport do UNFCCC… A jak działają torfowiska? To trwale uwilgotnione miejsca, z roślinami przystosowanymi do braku tlenu w strefie korzeniowej. Martwe, zwłaszcza podziemne, części tych roślin w warunkach beztlenowych, przy braku potrzebujących tlenu grzybów, rozkładają się bardzo powoli, a twarde, bogate w ligninę, tkanki kłaczy, korzeni i mchów nie rozkładają się prawie w ogóle. Powolny rozkład powoduje, że w danym miejscu produkcja pierwotna przeważa nad rozkładem – ilość CO2 pobieranego z atmosfery przez ekosystem przewyższa tą uwalnianą wskutek oddychania i rozkładu. W większości innych ekosystemiów – np. w dojrzałym lesie – występuje równowaga. Drzewa pobierają rocznie mniej więcej tyle samo CO2, co oddają w rozkładających się liściach i drewnie. Na torfowiskach natomiast węgiel zatrzymywany jest w grubych warstwach torfu. To maszyna do akumulacji i magazyn węgla z dobrymi właściwościami chłonnymi dla wody. Przyrost torfu powiązany jest ze wzrostem poziomu wysycającej go wody. Te procesy zaczęły się w Polsce po ostatnim zlodowaceniu, w wielu miejscach tworząc średnio dwu a czasem nawet i ośmio-metrowe pokłady torfu. Na osuszonych torfowiskach węgiel zmagazynowany przez te 10 tys. lat został wyprowadzony z atmosfery. Osuszając torfowiska, robimy coś analogicznego do spalania paliw kopalnych. Podwyższenie poziomu wód powinno doprowadzić do tego, żeby była blisko powierzchni, zapewniając trwałe przesycenie wodą profilu glebowego. Emisje będą wtedy ograniczone. Warto zaznaczyć, że w przypadku nawadniania osuszonych torfowisk główny zysk klimatyczny nie polega na magazynowaniu CO2– co robią np. nasadzane na obszarach wcześniej rolniczych młode lasy – tylko na powstrzymywaniu istniejących emisji. Trochę jakbyśmy wyłączyli elektrownię węglową. Samo magazynowanie w tych odtworzonych torfowiskach zachodzi bardzo powoli i jest pomijalne w porównaniu do zysku z powstrzymania emisji.

Czytaj też: Mokradła projektem przyszłości? Polska dzieli się 20-letnim doświadczeniem m.in. z Irlandią

TŚ: Jakie jest znaczenie mokradeł w retencjonowaniu wód?

ŁK: Mokradła często były lokalnymi bazami drenażu wód – poziom wody gruntowej mógł się obniżać tylko do poziomu panującego na mokradłach. Jeżeli je osuszyliśmy i odprowadzamy z nich aktywnie wodę, de facto „ściągamy ją” z całego krajobrazu. Powoduje to obniżenie poziomu wód podziemnych na terenach sąsiednich. Uwagę na to zwracają dziś m.in. leśnicy, mówiący o zamieraniu drzew na gruntach na których obniża się zwierciadło wód podziemnych i korzenie starych drzew tracą z nią kontakt. Stąd odtwarzanie mokradeł leśnych, które poprawią warunki wodne i zwiększą przyrosty drzew.

Inna sprawa to zmniejszający suszę efekt mikroklimatyczny. Mokradła są lokalnymi źródłami parowania – rosnąca na nich roślinność intensywnie oddaje wodę do atmosfery i zwiększa lokalnie wilgotność powietrza. Przy większej wilgotności powietrza jest mniejsza różnica ciśnień pary wodnej miedzy atmosferą a tkankami roślin i okoliczne rośliny nie tracą intensywnie wody przez liście i potrzebują mniej wody do wzrostu – efekt suszy się więc ogranicza. Warto także wspomnieć o różnorodności biologicznej.

Trzeba położyć tu nacisk na ochronę mokradeł, które nie zostały jeszcze zniszczone – na odtwarzanych na pewno nie dojdzie szybko do powrotu pierwotnych warunków umożliwiających rozwój rzadkich gatunków. Różnorodności biologicznej naturalnych mokradeł sprzyja to, że są maja niską żyzność. Razem z węglem w torfie magazynowane są azot i fosfor, dzięki którym mogą występować specyficzne gatunki, które w przezyźnionym świecie przegrywają konkurencję z roślinami pospolitymi. Przystosowania poprzez swoją ”mięsożerność”, do radzenia sobie z niedoborami azotu w glebie rosiczka jest równocześnie malutką roślinką, która zostanie zagłuszona przez pospolite gatunki jeśli ta żyzność wzrośnie. Oba te wątki – stosunków wodnych i bioróżnorodności – łączą się ze sobą. Odtwarzając mokradła na terenach rolniczych wokół rezerwatów przyrody czy parków narodowych, możemy powstrzymać osuszanie tych terenów, wzmacniając tamtejsze ekosystemy. W Strategii zaproponowaliśmy również poszerzenie sieci obszarów chronionych – do 10% powierzchni kraju zgodnie z unijną strategią na rzecz bioróżnorodności. Ciągle istnieją tereny mokradłowe, które tej ochrony wymagają. Można wziąć przykład z krajów takich jak Szwajcaria, która ochronę niezaburzonych torfowisk wpisała do konstytucji.

TŚ: Czy mokradła mogą powstawać również w miastach? Zwykle rozmawia się o obszarach wiejskich, co jednak z potencjałem współtworzenia miejskiej błękitno-zielonej infrastruktury? Czy obok lasów kieszonkowych mogą istnieć kieszonkowe bagna?

ŁK: W tym przypadku mogą sprawdzać się funkcje retencyjne. W miastach często mamy do czynienia z powodziami błyskawicznymi, a z drugiej strony – z wyspami ciepła i bardzo wysokimi temperaturami wskutek szybkiego nagrzewania się budynków spotęgowanego niewielka wilgotnością powietrza. Jeżeli odtworzymy lub nawet stworzymy od zera jakieś mokradło, zyskamy miejsce z wodą, której parowanie zwiększy wilgotność powietrza, obniżając jego temperaturę. Pewne, nawet trywialne kwestie, mogą jednak wywoływać konflikty – np. duże ilości komarów. Warto jednak zadawać pytania o efektywność kosztową, bo wykupywanie gruntów na tworzenie mokradeł w miastach kosztuje bardzo dużo i czasem lepiej przeznaczyć te środki na odtwarzanie mokradeł tam, gdzie będzie to tańsze, a klimatycznie bardziej efektywne.

Szymon Majewski: Dziennikarz

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

Powstał nowy rezerwat przyrody w województwie śląskim. Kochanowicki Grąd (15 lutego 2024)Raport ONZ: Niemal połowa migrujących gatunków jest zagrożona wyginięciem (13 lutego 2024)Prof. Jaroszewicz powołany na zastępcę szefa Lasów Państwowych (12 lutego 2024)Ponowne nawadnianie torfowisk to realne zyski ekonomiczne (09 lutego 2024)NIK: potrzebny jest jeden spójny dokument dotyczący zarządzania Puszczą Białowieską (08 lutego 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony