Robots
Cookies

Ustawienia cookies

Strona Teraz Środowisko wykorzystuje cookies. Część z nich jest niezbędna do funkcjonowania strony. Inne służą poprawianiu jakości naszych usług.
Więcej  ›
25.06.2024 25 czerwca 2024

Bezpieczeństwo, niezależność i przemysł na pierwszy plan? Polityka klimatyczna UE po wyborach do PE

W nowej, 10 kadencji Unia Europejska nie odejdzie od polityki klimatycznej, może jednak inaczej rozłożyć w niej akcenty albo osłabić część jej celów – twierdzą eksperci, z którymi przyglądamy się sytuacji po tegorocznych eurowyborach.

   Powrót       10 czerwca 2024       Zrównoważony rozwój   

- Wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 r. przejdą do historii jako elekcja wyróżniająca się frustracją spowodowaną rosnącymi kosztami życia, zwiększającymi się nierównościami i politycznym bezwładem – w przedstawionym 10 czerwca br. komunikacie stwierdza koalicja skoncentrowanych na przeciwdziałaniu zmianie klimatu organizacji pozarządowych Climate Action Network (CAN). Co wiemy dzień po zakończeniu głosowania we wszystkich państwach członkowskich Unii? Według prognozy podziału miejsc aktualnej w popołudnie (1)(opartej na ostatecznych wynikach z Polski, Niemiec, Czech, Słowacji, Francji, Luksemburga, Grecji, Litwy, Cypru, Chorwacji, Belgii i Malty, a także danych przedwyborczych z Irlandii i wstępnych wynikach z pozostałych siedemnastu krajów) swój stan posiadania zwiększyła hegemoniczna również w poprzedniej kadencji Europejska Partia Ludowa (EPP - ang. European People's Party), zyskując 186 deputowanych przy 176 w latach 2019-2024. Druga największa siła, czyli Socjaliści i Demokraci (S&D - ang. Progressive Alliance of Socialists and Democrats) z kolei pomniejszyła się o cztery osoby, schodząc ze 139 do 135 reprezentantów. W przypadku pozostałych ugrupowań wyborczy werdykt wygląda następująco – Grupa Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie (ang. Greens/European Free Alliance) ma 53 europosłów (72 w dziewiątej kadencji), Grupa Renew Europe – 79 (wcześniej 102), a Grupa Lewicy w Parlamencie Europejskim (GUE/NGL – ang. The Left in the European Parliament) – 36 (wcześniej 37). Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (ang. European Conservatives and Reformists) w dziesiątej kadencji będą liczyć 73 przedstawicieli podczas gdy w dziewiątej było ich 69, a wyraziście eurosceptyczna Tożsamość i Demokracja zyskała 58 deputowanych przy 49 w latach 2019-2024. 45 osób ma pozostać niezrzeszona, z kolei 55 to nowowybrani posłowie niezrzeszeni w żadnej z grup poprzedniej kadencji.

Czytaj też: Co sądzimy o polityce klimatycznej? 78% poparcia dla inwestycji w OZE, ale prawie 75% boi się strat

CAN: o sprawiedliwszą transformację

W ocenie Climate Action Network wybrani reprezentanci to „ostatnie pokolenie eurodeputowanych, którzy mogą nas wprowadzić na ambitną ścieżkę w kierunku osiągnięcia celu 1,5 st. C o którym mówi Porozumienie paryskie, a także zapewnienia sprawiedliwej społecznie transformacji”. Przedstawicielka organizacji Chiara Martinneli przypomina, że Europa pozostaje najszybciej ocieplającym się kontynentem na świecie, a jej rola w przeciwdziałaniu zmianie klimatu nie ogranicza się do zadania „na miejscu”, ale ma również istotny wymiar globalny. – 84% obywateli UE uważa, że europejskie regulacje są niezbędne do ochrony środowiska na poziomie krajowym. Błędne rozwiązania szybko wyjdą na jaw – stwierdza CAN, wzywając nową większość do bazowania na osiągnięciach minionej kadencji, ale i wytyczenia „sprawiedliwszej drogi do neutralności klimatycznej i prosperującym ekosystemom”. Koalicja wymienia swoje postulaty, takie jak duże inwestycje publiczne, plan wycofywania paliw kopalnych, przyspieszone przejście ku w pełni odnawialnej energetyce opartej głównie na energii z wiatru i słońca, czy przyznanie większej roli naturze w pochłanianiu dwutlenku węgla.

Z klimatu na konkurencyjność

Krzysztof Mrozek, kierownik programu Fundusze Europejskie dla Klimatu w Polskiej Zielonej Sieci, mówi nam, że wzmocniona obecność ugrupowań eurosceptycznych w nowej kadencji – widoczna w wynikach Europejskich Konserwatystów i Reformatorów oraz Tożsamości i Demokracji – może przełożyć się na swoisty „rebranding” Europejskiego Zielonego Ładu. – Wielka koalicja z dominującą rolą EPP przesunie się nieco w prawo. Już dziś w dyskursie na temat wprowadzanych reform kwestie klimatyczne schodzą na dalszy plan, ustępując miejsca zagadnieniom związanym z reindustrializacją Europy, zwiększeniem jej konkurencyjności czy zapobieganiu nadmiernej surowcowej czy komponentowej zależności od Chin. Widać to w takich przyjętych dokumentach jak dotyczących surowców krytycznych Critical Raw Materials Act czy wzmacniający miejscową produkcję czystych technologii Net Zero Industry Act – wymienia Mrozek. Choć przestawienie akcentów może przynieść komunikacyjne korzyści, a wspomniane kwestie mają istotne znaczenie, według naszego rozmówcy nie należy zapominać o nadrzędnych celach związanych z klimatem oraz potrzebą odtwarzania przyrody; groziłoby to podkopaniem fundamentów transformacji. – Gdyby okazało się, że mniej przyjazne klimatowi i środowisku rozwiązania są tańsze, przeciwnicy zielonego zwrotu używaliby tego jako przeważającego argumentu. Powinniśmy cały czas podkreślać, ze żyjąc na ocieplającej się planecie zmierzamy do redukcji emisji i ograniczenia presji na ekosystemy – podkreśla ekspert.

Czytaj też: Uciec przed chińskim smokiem

Moralna i praktyczna sprawiedliwa transformacja

Równocześnie Mrozek podkreśla potrzebę wzmocnienia „społecznego filaru Europejskiego Zielonego Ładu”. Programy takie jak nastawiony na łagodzenie skutków wprowadzenia systemu ETS2 (nakładającego opłaty za emisje CO2 na ogrzewnictwo indywidualne oraz transport) Społeczny Fundusz Klimatyczny czy przeznaczony dla regionów powęglowych Fundusz Sprawiedliwej Transformacji powinny zostać dowartościowane.  – Jest to konieczne z powodów praktycznych; wzrost kosztów energii to większy sprzeciw wobec transformacji i rosnąca popularność ugrupowań skrajnych, ale również z powodów moralnych. Jeżeli transformacja powoduje koszty społeczne, musimy robić wszystko, żeby je ograniczać. Dewiza „niepozostawiania nikogo w tyle”, powtarzana dotąd przez Ursulę von der Leyen, musi mieć odzwierciedlenie w strategiach i funduszach, tak żeby dekarbonizacja nie doprowadziła do podobnych skutków jak zamknięcie kopalń w Wałbrzychu w latach dziewięćdziesiątych – stawia sprawę przedstawiciel Polskiej Zielonej Sieci. Mrozek opowiada też o pożądanych zmianach w kierunku upodmiotowienia obywatelek i obywateli UE, którzy powinni poczuć się faktycznie włączeni w unijne procesy konsultacyjne i decyzyjne. – Chodzi o stosowanie na różnych poziomach metod deliberacyjnych, m.in. w panelach klimatycznych. Ma to silny wymiar regionalny, ponieważ np. w Polsce znaczna część funduszy jest dzielona na szczeblu wojewódzkim. Ludzie powinni włączać się w komitety monitorujące wydatkowanie. Jako Polska Zielona Sieć promujemy też praktyczne formy zaangażowania, np. w opartych na źródłach odnawialnych społecznościach energetycznych, gdzie ludzie mogą poczuć, że biorą sprawy we własne ręce – mówi nasz rozmówca.

Klimat i przyroda wpisane w bezpieczeństwo

Inne podejście do unijnych celów klimatycznych czy prowadzonej dekarbonizacji gospodarki przewiduje też dyrektorka Programu Zrównoważonego Rozwoju i Polityki Klimatycznej Instytutu Spraw Publicznych (ISP) oraz ekspertka Koalicji Klimatycznej dr Paulina Sobiesiak-Penszko. Specjalistka zauważa, że dyskurs polityczny przed eurowyborami został (przynajmniej w Polsce) zdominowany przez zagadnienia związane z bezpieczeństwem. To właśnie ono, w szerokim rozumieniu, a więc dotyczącym również niezależności ekonomicznej czy bezpieczeństwa energetycznego, może stać się nowym motywem przewodnim polityki klimatycznej. – To, co poniekąd już się dzieje i będzie się dziać po wyborach w Europie, to odwrót od globalizacji. Mówimy o nowej europejskiej polityce przemysłowej, skracaniu łańcuchów dostaw, suwerenności energetycznej; głównie w zakresie energetyki, surowców czy technologii, w dalszej perspektywie może jednak również żywności. Ponowny rozwój miejscowej produkcji może stopniowo obejmować kolejne sektory, tak żeby Europa mogła w jak największym stopniu pozostawać niezależna. Biorąc pod uwagę wyzwania geopolityczne, to właśnie wpisanie klimatu w politykę bezpieczeństwa może być pewnym wyjściem z impasu – mówi dr Sobiesiak-Penszko.

Wymiar bezpieczeństwa może dotyczyć także ochrony przyrody; nasza rozmówczyni przypomina w tym kontekście o rozporządzeniu Nature Restoration Law, którego przyszłość zależy m.in. od polskiego rządu. Renaturyzacja – np. rzek czy mokradeł – może być ważnym elementem zwiększania obronności kraju, co pojawiło się już w dyskusji dotyczącej Tarczy „Wschód”. Politycy mogą próbować stworzyć nową opowieść o klimacie i środowisku, która uwzględni te wcześniej nieobecne wątki – wskazuje ekspertka. Podkreśla przy tym, że również polskie społeczeństwo opowiada się za polityką klimatyczną oraz zwiększoną ochroną przyrody, o czym świadczy m.in. widoczne w badaniach opinii publicznej (2)przekonanie o koniecznych zmianach w rolnictwie, czy przeprowadzone niedawno przez ISP badanie dot. stosunku do Nature Restoration Law. – Ludzie widzą problem, choć mogą uważać, że poszczególne rozwiązania należy zmienić. Nie pomaga w tym jednak dezinformacja mówiąca np. o narzucaniu przez Unię jedzenia robaków czy zakazie upraw warzyw i owoców we własnych ogródkach. Brakuje kontrnarracji, która by na to sensownie odpowiadała – dodaje dr Sobiesiak-Penszko. Niezależnie od przetasowań w nowym składzie Euroarlamentu, specjalistka nie widzi możliwości odwrotu od polityki klimatycznej. – Transformacja dzieje się na całym świecie, a pomiędzy globalnymi graczami takimi jak UE, USA i Chiny trwa wyścig o przewagę konkurencyjną w tym procesie. Europa więc się z niego nie wycofa. Licząc się jednak z tym, że w nowej kadencji niektóre rozwiązania będą trudniejsze do wprowadzenia, przygotowano wcześniej pewne ramy legislacyjne. Dużo zależy też od państw narodowych, ponieważ to one doprecyzowują konkretne środki, m.in. w krajowych planach w dziedzinie energii i klimatu. Mam nadzieję, że polityczny mainstream podejdzie z powagą do wyzwań klimatycznych i rozwojowych, z jakimi się mierzymy – podsumowuje dr Sobiesiak-Penszko.

Czytaj też: Polskie cele redukcji emisji poniżej unijnego 17,7%. Komisja Europejska a NECPS

Możliwe osłabienia w sektorze budynków

Jak zauważa z kolei prezes Fundacji Instytut na rzecz Ekorozwoju i ekspert Koalicji Klimatycznej dr Wojciech Szymalski, powyborcza sytuacja niekoniecznie jest „zerojedynkowa”. – Nie wszystkie ugrupowania prawicowe i eurosceptyczne są niechętne przeciwdziałaniu zmianie klimatu. Za takimi rozwiązaniami optowała dotąd np. holenderska Partia Wolności Geerta Wildersa, można więc zakładać, że część z kwestii klimatycznych będzie popierana przez europarlamentarną prawicę – stawia tezę nasz rozmówca. Podkreśla przy tym, że karty w dalszym ciągu rozdawać będzie EPP, jako ugrupowanie centrowe posiadające zdolność koalicyjną zarówno z Socjalistami i Demokratami, jak i z prawicą. – Kluczowe okażą się negocjacje na temat fotela przewodniczącego czy podziału tek w Komisji Europejskiej. Choć przetrwanie tzw. „wielkiej koalicji” (EPP i S&D – przyp. red.) wydaje się bardziej prawdopodobne, na stole są obie opcje – przewiduje dr Szymalski. Ekspert zgadza się, że polityka klimatyczna jako taka zostanie utrzymana, spodziewa się jednak częściowego wycofania z elementów atakowanych przez przeciwników Europejskiego Zielonego Ładu jako ograniczanie indywidualnej wolności. – Chodzi m.in. o ciężary związane z termomodernizacją i wymianą źródeł ciepła czy ograniczenia dla indywidualnego transportu. Większy nacisk może być za to położony na adaptację do zmiany klimatu, a więc działania na poziomie miast, związane z ich zazielenianiem czy tworzeniem błękitno-zielonej infrastruktury – mówi.

Czytaj też: Miejskie plany adaptacji obowiązkowe dla mniejszych miast. Projekt ustawy w RCL

Zakładając pewne osłabienie celów klimatycznych wskutek przesuniętego w prawo układu politycznego, dr Szymalski dodaje, że mogą temu towarzyszyć dążenia do osłabienia prerogatyw UE oraz przesunięcia części kompetencji z powrotem na poziom państw członkowskich. – Przy obecnych stosunkach sił taki scenariusz wchodzi w grę bardziej niż ewentualne wzmacnianie roli Parlamentu Europejskiego, np. przez przyznanie mu inicjatywy ustawodawczej. Wiele jednak może jeszcze się okazać – konkluduje.

Szymon Majewski: Dziennikarz

Przypisy

1/ Więcej:
https://results.elections.europa.eu/pl/
2/ Więcej:
https://www.moreincommon.pl/media/pvrlsnj4/polityka-klimatyczna-z-ludzk%C4%85-twarz%C4%85_raport_more-in-common.pdf

Polecamy inne artykuły o podobnej tematyce:

40% zużycia energii w miastach UE to budynki. O komunikacji i sprawnej transformacji sektora (18 czerwca 2024)Z 400 km3 ścieków rocznie oczyszczane jest niecałe 20%. Co mogłoby zyskać rolnictwo i nie tylko (17 czerwca 2024)Agrowoltaika i farmy pływające – przyszłość dla rolnictwa? (13 czerwca 2024)300 firm podpisało Kartę dla wiatru. Współpraca w branży offshore wind ponad granicami (12 czerwca 2024)Zielony wzrost czy reset w relacjach z przyrodą? O wietrze, klimacie i rozwoju na konferencji PSEW (05 czerwca 2024)
©Teraz Środowisko - Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i publikacja tekstów, zdjęć, infografik i innych elementów strony bez zgody Wydawcy są zabronione.
▲  Do góry strony